2008 TEKSTY, OBRAZY, ILUSTRACJE

Ilustracje i slogany do program koncertowego Emotikony i piktogramy z roku 2008. To projekt muzyki improwizowanej w duecie Andrzej Karpiński i Witold Oleszak. Muzycy starają się formą muzyki i doborem barw oraz instrumentów, realizować nastrój wynikający z emotikonów i sloganów przedstawionych na planszach. Po uznaniu, że wypowiedź muzyczna została zakończona, muzycy przechodzą do kolejnej planszy i ilustracji muzycznej. Do prezentacji ilustracji w trakcie wykonywania muzyki służą składane sztalugi ustawione za plecami muzyków, tuż pod żarówką oświetlającą środek sceny. Format 110cm x 55cm, papier, technika pędzla i tempery. Program zostaje wykonany na dwóch koncertach 5 kwietnia 2008r. w klubie Meskal w Poznaniu oraz 11 kwietnia 2008r. w klubie Firlej we Wrocławiu w ramach festiwalu Energia Dźwięku. Materiał zostaje także zarejestrowany studyjnie z przeznaczeniem na płytę CD, do której wydania jednak nie dochodzi.

2004 TEKSTY, OBRAZY, ILUSTRACJE

Naturalne

kosmetyki naturalne
medycyna naturalna
prawo naturalne
zachowanie naturalne
oświetlenie naturalne
naturalne barwniki
żywność naturalna
loki naturalne
i aromat naturalny

Andrzej Karpiński – 1 kwietnia 2004

Zastępcze

mieszkanie zastępcze
auto zastępcze
opakowanie zastępcze
stanowisko zastępcze
produkt zastępczy
firma zastępcza
rodzina zastępcza
materiał zastępczy
lokal zastępczy
mam wszystko zastępcze

Andrzej Karpiński – 1 kwietnia 2004

Podręczenie

sterowanie ręczne
malowane ręcznie
prace ręczne
obrączki i obręcze
poręczyciel
doręczyciel
dręczyciel
stręczyciel
myjnia ręczna
piłka ręczna
hamulec ręczny
nieporęczne poręcze
zaręczyny
rękoczyny
podręczniki i ręczniki
poręczenie
ręczna obsługa
ręczne malowanie
podręczne ręczniki ręcznie malowane

Andrzej Karpiński – 1 kwietnia 2004

Sztucznota

sztuczna nerka
sztuczna szczęka
sztuczna skóra
sztuczna ręka
sztuczna noga
sztuczne zęby
sztuczne kwiaty
sztuczne rzęsy
paznokcie sztuczne
oddychanie sztuczne
tworzywa sztuczne
zachowanie sztuczne
aromaty sztuczne
biżuteria sztuczna
barwniki sztuczne
nawozy sztuczne
galanteria sztuczna

Andrzej Karpiński – 1 kwietnia 2004

plakat projektu Pogady

projekt graficzny Andrzej Karpiński – 1 kwietnia 2004

Projekt Pogady był realizowany w duecie Andrzej Karpiński i Bogdan Mizerski. Przygotowane teksty miały charakter abstrakcyjny, była to zabawa słowami i specyfiką języka polskiego. Natomiast w warstwie dźwiękowej, w dużej mierze muzyka była improwizowana. Projekt graficzny >> plakatu Pogady formatu 50×35 cm został wydrukowany w nakładzie 200 szt.

REPORTAŻ - plakat koncertowy. “Pogady”, projekt graficzny Andrzej Karpiński, Poznań 2004

Polskie bzy

bez zwykły
bez wonny
bez cenny
bez domny
bez bożny
bez troski
bez radny
bez łaski
bezduszny bez świeży
bezbarwny bez barwny
bez sensu bez bez kobzy
bo kobzy i kanie są tanie

Andrzej Karpiński – 1 kwietnia 2004

Niedzielne

ty dzień, a ja noc
dzielimy lub nie dzielimy
w środę dzielę
we wtorek nie dzielę
połowę w sobotę,
a w poniedziałki ćwiartki
pokój samodzielny
dzieci samodzielne
kierowca niedzielny
żołnierz dzielny
niepodzielny spadek
dał niedzielny dziadek
w poniedziałki na działki
podziały, podziałki i przedziałki

Andrzej Karpiński – 1 kwietnia 2004

O…ślepoty
(kogucia tragedia ośle piejąca)

ślepa kuchnia
ślepa kiszka
ślepy nabój
ślepa ryba
ślepa uliczka
ślepy zaułek
zaślepka
zaślepiony
ośle poziomy i ośle piony
pionki i poziomki
ślepaki i ślepaczki
śle listy i śle  paczki
na oślep nuci na ośle
ślepiec pieśni ośle
dźwiga tragos, śpiewa aidos
tragos – aidos
trage – aida
trage – dia
tragedia

Andrzej Karpiński – 1 kwietnia 2004

Zielone

pan Zieliński
zielony wiecznie
układa zielnik
w tym ziele angielskie
zielnik miał być kolorowy
ale jest zielony
chlorofil pieprzony
odkłada parki zieleni
i pojedyńczy ziel
partie zielonych ma największe
choć to nie jego cel
Zieliński przesadził z zielonym
i zielnik zzieleniał jak gęś
popieprzony, zzieleniony
zielona gęś nie była
z Zieleni Miejskiej, z Półwiejskiej
ani z Zielonego Wzgórza
lecz z Puszczy Zielonki
w zieloną noc przybyła

Andrzej Karpiński – 1 kwietnia 2004

Trans

trans zwykły
trans atlantyk
trans pozycja
trans skrypcja
trans port
trans misja
trans misja
trans misja

Andrzej Karpiński – 1 kwietnia 2004
REPORTAŻ - oryginał szkicu tekstu do projektu pt. “Pogady”, Poznań 2004ady”, Poznań 2004

1989 TEKSTY, OBRAZY, ILUSTRACJE

Teksty do projektów muzycznych z roku 1989 wraz z obrazami. Przedstawione tu obrazy, a właściwie antyobrazy do tekstów zostały namalowane pod wpływem muzyki. Miały być prezentowane równolegle z koncertami. Ich reprodukcje towarzyszą wydawnictwom grupy Reportaż. Niektóre z nich brały udział w wystawach, np. >> Uczucia imigranta.

Po powrocie

Ach, jeszcze przed chwilą było…
muszę to złapać
i znów, starym zwyczajem odchodzę
och, jaki ścisk (w środku też)
jeszcze tylko kilka dni, obiecuję
będzie po staremu
to niesamowite, taki szum
a ja nic nie robię
przecież tylko na chwilę wyszedłem
i zdążyły zatrzasnąć się drzwi
trzeba koniecznie znaleźć drugie wyjście
albo to jedyne staranuję
już wiem co to jest…
Zabierzcie mi coś!
Ja się za dobrze czuję!
Tutaj, to nawet prądu nie ma w poręczach
i w ogóle niczego nie mogę się spodziewać
napisy nie robią już na mnie wrażenia
chce mi się ziewać
porównania tracą na wartości
bogaty to nawet wygrywa w Zimbabwe
ja tylko po pracy mogę się czegoś spodziewać
jak ślimak się czuję, co nagle mu tańczyć kazano
aż rzygać się chce…
Dobranoc!

Andrzej Karpiński – 28 grudnia 1989

Die Flucht (Ucieczka)

Andrzej Karpiński – 8 grudnia 1989
malarstwo, Andrzej Karpiński - “Die Flucht”, olej, płótno 76x49 cm, 1989 r.

plakaty i ulotki do spektaklu Pocałunek kobiety-pająka

Igor Morski – 15 czerwca 1989

Igor Morski był autorem >> plakatu głównego, >> plakatu informacyjnego, >> ulotki oraz scenografii do spektaklu >> Pocałunek kobiety-pająka z muzyką Reportażu.

Przyśpieszony

Obudził mnie, choć na stojąco spałem
przesadnie szeleścił papierkiem
po angielskim cukierku
ja go gdzieś widziałem
przez dwadzieścia trzy stacje
opowiadał mi
o swej wycieczce do Londynu
wysłuchałem…
potem znów spałem
Czy możesz mieć lepiej ode mnie
skoro mieszkasz w tym samym wieżowcu?
czy możesz mieć lepsze miejsce,
skoro razem jedziemy w tym tłoku?
Czy możesz coś kupić lepszego
skoro razem jesteśmy w tym sklepie?
Czy możesz mnie czymś zaskoczyć
skoro co dzień widzimy się w pracy?
Dlaczego małe
się Tobie wielkim wydaje?
jak mucha w skali, nie do doścignięcia
dlaczego w tłoku czekoladę jesz
a jak ktoś czyta coś, to cię skręca?
Dlaczego tyle opowiadasz mi
i chcesz zrobić wrażenie?
Przecież ptaszki widzą nas jako sztuki dwie
a nie jako mnie i Ciebie.
Wreszcie coś widzę trochę na dłużej
dom samotny, już tak szaro
taki syf nagle uderzył od słabego papierosa
i wczorajszy dezodorant zwyciężony potem
już jest więcej domków
mignęła z dzieckiem kobieta
chyba jej tam smutno, takie małe zaludnienie
ale widać, że wie swoje
dzieci cieszą się i podskakują.
Las.
A tutaj przepełnienie.
Ten z tą czekoladą zasnął (nie przyzwyczajony)
Tunel…
błona się zerwała
A tu kiedyś byłem, ooo tam, oho… ten wiatrak
już daleko jestem, trzeba wracać
chciałbym teraz na globusie sobie się pokazać
mógłbym zjechać na paznokciu
prosto do Poznania
Konduktor!
(drzwi nie może rozsunąć)
teraz wszedł, narobił wiatru
nuci:
tandarandan din diri di
di di taran ddin
przeszedł w moll:
tindirindin taran din
tarandan tanda rrin
beknął… i kasuje
Ale dlaczego nie wolno piać na bilecie?
A widział Pan, żeby ktoś pisał?
Ale dlaczego nie wolno?
A widział Pan, żeby…?
Ale dlaczego?
A widział…?
Głupi!!!
Dowód proszę!
Teraz szarpnęło.
Pociąg to jest to, czego szukałem.

Andrzej Karpiński – 16 maja 1989

plakat Lubelskiego Festiwalu Malowanek w Chatce Żaka

autor projektu „Gryczan” – 16 maja 1989

Ze względu na przeziębienie fagocisty Pawła Palucha na festiwal do Lublina pojechałem w duecie z Arnoldem Dąbrowskim. Z powodu braku fagotu zagraliśmy tam całkowicie improwizowany koncert, ale w oparciu o elementy „W górę rzeki”. Autorem >> plakatu festiwalu formatu 70×50 cm był „Gryczan”

A może to nie był On?

No więc spotkałem się z Nim,
miałem szczęście
Powiedział, że ma mało czasu,
ale wszystkich traktuje jednakowo
i spotkanie ze mną Jemu wystarczy
Wyglądał inaczej niż na obrazku,
ale w badmintona wygrał w 3:2 w setach
Potem prosił, żebym za bardzo nie rozpowiadał,
że On jest taki zwyczajny, bo ludziom byłoby przykro
Znikając, zostawił mi koszulkę z napisem
„będę znów za 2000 lat, Jezus”
Nikt nie chciał mi uwierzyć
tylko ta koszulka stała się modna
na całym świecie. Wiecie?

Andrzej Karpiński – 11 maja 1989
REPORTAŻ - oryginał tekstu pt. “A może to nie był On?”, zaprezentowany na wystawie Ultraawangarda w Muzeum Narodowym w Poznaniu 2024

1988 TEKSTY, OBRAZY, ILUSTRACJE

Teksty do projektów muzycznych z roku 1988 wraz z obrazami. Przedstawione tu obrazy, a właściwie antyobrazy do tekstów zostały namalowane pod wpływem muzyki. Miały być prezentowane równolegle z koncertami. Ich reprodukcje towarzyszą wydawnictwom grupy Reportaż. Niektóre z nich brały udział w wystawach: >> Trzynaście oryginałów i jedna kopia oraz >> Uczucia imigranta.

Bez komentarzy

utwór instrumentalny

listopad 1988
Andrzej Karpiński, antyobraz "Bez komentarzy" 62x32cm

Na ulicach było zielono

O Boże, jak ciemno i brudno!
Już nikt się nie szanuje,
jakieś przeciążenia czuję,
i czasu nie ma za wiele.
Dlaczego zawsze trzeba czegoś żałować?
Może już jest za późno?
Życiorys niedbalstwem pohaczony.
Zamyślam się…
Raz dalej, raz bliżej.
Żółtyzm wybrać, czy zielenizm?
Ciągle między dobrem, a złem.
Ziemia patrzy, Niebo czuje.
Jakiego dokonać wyboru?
Zwyciężyć na złych czele,
czy iść jako ostatni z dobrymi?
Co jest celem?
O Boże, jak ciemno i brudno!
Od kiedy się w końcu to życie zaczyna?
Od urodzenia,
czy od spełnienia marzenia?

Andrzej Karpiński – 5 lipca 1988
Andrzej Karpiński, antyobraz do tekstu "Na ulicach było zielono", 90x70cm, olej

Roztańczone ślimaczki

To dziwne, pełno dziś tej wiary. Ja już prawie nikomu nie wierzę,
bo oni oszukują. Niby tak dużo dają, ale jak dużo ukrywają. Lecz
“Roztańczone Ślimaczki” i tak walczą o jakiś szczyt. Chociaż Lec
pisał, że społeczeństwo jest jak ścięty stożek. Ohydni “alkoholicy
sztuki”. Uchleją się czymkolwiek, nie dbając o rocznik i gatunek.
Co to będzie? Strach!!! Ktoś coś robi i mówi, że to wielkie. Przecież
to niebezpieczne. Potem ginie albo mu smutno. Ludzie lubią sobie
dodawać i szukają wciąż usprawiedliwień swojej niedoskonałości.
Talent to przecież rzadka rzecz, a chętnych jest tak wielu. To przez
nich tak “powoli” jest. Napisano tysiące manifestów, artykułów i to
nic nie dało. Jest to co słychać. A słychać stękanie w ubikacji. Jeśli
ktoś wierzy w nowość, niech wyobrazi sobie kolor, którego jeszcze
nie ma. Sztuka to nie temat, tylko konstrukcja. Temat w sztuce
zawsze był jeden; “Tak mi źle”. Dlatego miernikiem są głównie
sposoby (trzeba coś szybko zmontować z tego, co w ciało wpadło).
Nie ma dużo czasu. Wydarzenie zaciera wydarzenie. Oczywiście
co innego przy karierze artystycznej (ale tego nie miałem na myśli).
Wszystko jest jak zwariowana pogoń psa za własnym ogonem.
Jemu się wydaje, że wciąż biegnie do przodu. “Roztańczonym
ślimaczkom” też….

Andrzej Karpiński  25 maja 1988

Omamieni

Ciche rozmowy, dużo ruchu.
Nieśmiałe chichoty z chichotu sąsiada.
Kto tam? Swój.
Złudzenie, że nikt nie patrzy.
Dłubią w nosach.
Upływa czas przy pięciu biurkach.
Dyrektor lubi pozorną pracę.
Markowska chwyta więc dwie miotły razem.
Dzisiaj dzień wypłaty.
Opuszczone głowy.
Nie przywieźli gazet.
Udawanie oburzonych.
Zaraza i brak kontaktu
w tępocie sumienia i ironii z wiary.
Nieuleczalne!

Andrzej Karpiński  19 lutego 1988
Andrzej Karpiński, antyobraz do tekstu “Omamieni” 100x140cm, olej

Produkcja gołębi w pokoju

Na początku tułowia widziałem.
Nie wiem co było w środku,
że nie musiały się żywić.
Każdemu po twardej główce dali,
nie znającej zmartwienia.
Oraz po oczku widzącym,
które się nigdy nie zmieni.
Skrzydełka im doczepili.
Sztywniutkie, by nie mogły polecieć.
Potem kolej na nóżki
najśmieszniejsze na świecie.
Mocno zamknięte dziobki,
na szpicę, w razie obrony.
I tak jadąc tyłem do ludzi,
przypominały mi wrony.
Dlaczego znów im nie wyszło?
Przecież tak bardzo chcieli.
Bo mieli stworzyć żyjące.
Tysiąc, podczas jednej niedzieli.

Andrzej Karpiński – styczeń 1988
antyobraz do tekstu “Produkcja gołębi w pokoju” 1988 wersja 2
antyobraz do tekstu “Produkcja gołębi w pokoju” 1988 wersja 1

1987 TEKSTY, OBRAZY, ILUSTRACJE

Teksty do projektów muzycznych z roku 1987 wraz z obrazami. Przedstawione tu obrazy, a właściwie antyobrazy do tekstów zostały namalowane pod wpływem muzyki. Miały być prezentowane równolegle z koncertami. Ich reprodukcje towarzyszą wydawnictwom grupy Reportaż. Niektóre z nich brały udział w wystawach: >> Trzynaście oryginałów i jedna kopia

 

Wszyscy razem

Jak to wszystko podzielimy?
W miarę równo, po połowie.
To wam starczy, resztę biorę.
Pięć tysięcy, trzysta dziesięć.
A papiery wartościowe?
Pomieszane, poplątane.
Kto to stworzył lub wymyślił?
Jeszcze tamci tutaj przyszli.
Jak to wszystko podzielimy?
W miarę równo, po połowie.
To wam starczy, resztę biorę…

Andrzej Karpiński – 20 grudnia 1987
zespół REPORTAŻ - oryginał tekstu “Wszyscy razem”, Andrzej Karpiński 20 grudnia 1987 r.
Andrzej Karpiński, antyobraz do tekstu “Wszyscy razem”, 110x80cm, olej

Amen

Dziś można liczyć tylko na biednych
moi przyjaciele nasiąknęli wulgaryzmem
zawieszeni są w poszukiwaniu
bezpiecznej sytuacji
To jest gdzieś między sercem,
a wyobraźnią przecież,
a oni myślą, że każdy ma swoją
główną wygraną
Zbliża się wojna argumentów!

Andrzej Karpiński – 20 grudnia 1987
zespół REPORTAŻ - oryginał tekstu “Amen”, Andrzej Karpiński, 20 grudnia 1987 r.

W górę rzeki

Czasami trzeba gdzieś uciec,
albo wszystko znienawidzę
Nie chodzi o zasady,
lecz o szczyptę zdrowia
To się bólem brzucha objawia
A wszystko dalekie i obce mi,
co tak blisko jest
Rzygam standardowym romantyzmem,
co się dźwiękiem skrzypiec nazywa
Rzygam pozorną mądrością,
która się opanowaniem i sceptycyzmem nazywa
A tak wierzyłem, że uczucie
z inteligencją ma coś wspólnego
Przecież widzę, że tak się nie da!
Czas już tak bardzo się zawęził,
że to od niego ginę,
jako nieporadny zwolennik postępu
A już na pewno, świadomie odejdę od wszystkich,
gdy niepotrzebnym się poczuję
Przysięgam, że słyszę jakby z wolna
nadchodzący finał potężnej symfonii
akcentowanej rytmicznie
skrzypieniem kół mojego roweru
Niestety – zasłuchałem się…
a stał tam przecież znak  „ślepa droga”,
albo wbił go tam jakiś wariat
z wydziału ruchu myślowego
Teraz dopiero mam dreszcze!

Andrzej Karpiński – 29 sierpnia 1987
zespół REPORTAŻ - Andrzej Karpiński, oryginał tekstu “W górę rzeki” 29 sierpnia 1987 r.

Głową muru nie przebijesz

Zobacz tę tęsknotę
Jak mi skrzydełka pasują?
Wiem, wiem, ten brzuszek również nie
Lecz co mam robić czekając?
Moja głowa przestała już myśleć
od walenia w mur
Nie muszę tego mieć!
Chcę tylko zobaczyć czy na pewno nie muszę!
Mur grubszy niż wyższy jest,
a ty stoisz w jedynej dziurze
i wypełniasz ją z kompleksem po brzegi
Wszyscy od dawna czekamy gotowi,
Nasze kopie wystają ponad mur,
więc przepuść, bo zginiesz!

Andrzej Karpiński – 22 sierpnia 1987

Nieznane nie nęci

Reportaż jest jak Słońce
są jednak ludzie-chmury, dryfujący wiatrami mody
To przez nich na scenie ciemno jest,
a całe światło na nieznane ciepło zamieniono

Andrzej Karpiński – 18 sierpnia 1987

Gracz

Potrzebuję człowieka,
który powie mi kim jestem.
Potrzebuję człowieka,
który powie mi co czuję.
Czy umiem kochać, czy nie?
Czy w piekle mam być,
czy w niebie?
Potrzebuję człowieka,
który powie mi com wart,
jak wyglądam
i w ogóle gdzie stoję?
Czy Ty wierzysz,
że moje „lusterko” się stłukło?
Czy Ty na prawdę
nie słyszysz,
że od początku
świadomie łżę?

Andrzej Karpiński – 10 sierpnia 1987
antyobraz do tekstu “Gracz” 1987

Miejsca leżące I klasa

On był w wiosennym nastroju,
uwodził znajomą głupotą.
Zmieniał co chwilę temat,
by nie zajść za daleko.
Było trochę o działce,
o teściowej i dzieciach.
Potem o sztucznych nawozach
i niewywożonych śmieciach.
Za oknem podsłuchiwałem
duszny przedział.

Andrzej Karpiński – 25 lipca 1987
antyobraz do tekstu “Miejsca leżące I klasa” 1987

Człowiek dobry i człowiek popsuty

Jestem uczciwym, szlachetnym człowiekiem
dobrym dla ludzi, dla dzieci i zwierząt (ha, ha)
Nie lubię zwracać nikomu uwagi,
bo jestem serdeczny i nigdy się nie kłócę
Jestem uczciwym, szlachetnym człowiekiem
dobrym dla ludzi, dla dzieci i zwierząt (ha, ha)
Jak ktoś mnie uderzy, to nie oddaję
Zgadzam się ze wszystkim
Wszystko mi się podoba
Odpowiadają mi wszystkie święta bo, bo…
bo jestem uczciwym, szlachetnym (ha, ha) człowiekiem?

Andrzej Karpiński – 10 lipca 1987

Czas pokory

Przecież nie chodzi tylko o to, żeby żyć
Po co mówić, kiedy nikt nie słucha
Czy nadzieja musi być tak paskudna,
że trzeba przeszkadzać innym i sobie?
Czy jest coś niematerialnego
poza miłością, religią i sztuką?
Ludzie boją się tej prawdy,
a do rozmowy nikt się nie przysiada
Dopiero przed śmiercią mają twarze
uśmiechnięte i całe mokre od łez
Lecz to zbyt późno,
dla nich minął już czas pokory!
Więc wierzyć w człowieka?

Andrzej Karpiński – 5 lipca 1987

Kopia

A zawsze Tobie mówiłem:
Nie wchodź tam!
To tylko brama tak ładnie wygląda.
To jest zrobione już tak
żebyś przegrał.
Zawsze żyliśmy wśród chamstwa,
lecz Ty naiwny byłeś.
Nie widziałeś za ciszą podstępu.
Że wszystko trzyma się razem
przez kłamstwo i fałsz.
Na komplementach
też ktoś robi interes.
Coś jest tym, czym nie jest…

Andrzej Karpiński – 7 maja 1987
antyobraz do tekstu “Kopia” 1987

Popołudnie

Ten człowiek, który tam tak biega wkoło,
to wcale tam tak nie biega wkoło
Ten człowiek, który tam tak się wygłupia,
to on wcale się tak tam nie wygłupia
Ten człowiek, który tam tak sobie coś kopie w ziemi,
to on wcale sobie tam tak nie kopie w tej ziemi
Ten człowiek, który się tam tak głupio patrzy,
to on wcale się tam tak głupio nie patrzy
Ten człowiek, który tam tak sobie coś pisze na kartce,
to on wcale tam tak sobie czegoś nie pisze na tej kartce
Ten człowiek, który tam tak coś czyta z tej kartki,
to on rzeczywiście coś czyta z tej kartki,
bo mi powiedział…

Andrzej Karpiński – 21 kwietnia 1987

Szycha (Zsycha)

Roztańczyłeś się mój kochany
nauczyłeś się życia z błędem
Coś, gdzieś, zgubiłeś po drodze
za często żywiłeś się mięsem
Ty już nie kochasz zwierząt
i jądra masz syntetyczne
Choć szychą Cię nazywają
to jesteś tworzywo sztuczne
Nawet już nie masz siły
z honorem stanąć na nogach
Ty ślepy, stalowy kurczaku
w złotych ostrogach na…
a zresztą, co tam

Andrzej Karpiński – 21 kwietnia 1987
antyobraz do tekstu “Szycha” 1987

Że aż się wzruszam ramieniem

Lubię tylko trwałe rzeczy,
stara szafę,
lub coś w rodzaju Biblii.
Maślakowo zawsze miaa lepiej,
a ja nie mogę znaleźć tego, noo,
jak to się mówi?
Sposobu.
I stoję tak tylko na niby poważnie.
Za tym wszystkim coś się kryje.
Wszyscy mi wierzą w planowane gesty.
Chociaż ostatnio byłem w porządku,
ale taak tylko – prowizorycznie.
Chodź!
Teraz opowiem ci bajkę,
bo jutro, rano znów włączysz radio

Andrzej Karpiński – 18 kwietnia 1987
antyobraz do tekstu “Postrzelony” lub "Że aż się wzruszam ramieniem" 1987

Sprawy osobiste

O czym myśli ta kobieta?
Stoi, zmęczona, a tyle miejsca.
Sraczkowate mokasyny.
Jedzie już trzy dni do syna,
spytać się jak dziś wygląda.
W niektórych milczeniu odwagę widziałem,
lecz w jej milczeniu był strach…

Andrzej Karpiński – 5 kwietnia 1987
antyobraz do tekstu “Sprawy osobiste” 1987
antyobraz do tekstu “Kopia” 1987 na wystawie w 2015r.

Błędne koło

Kiedy mówię o sobie źle
potakujesz z niepewną radością,
gdy dobrze mówię o sobie
przyjemnie jest, lecz nie tobie
Jak mam więc zdobyć u ciebie zaufanie?
Kłamaniem, klaskaniem,
klaskaniem, kłamaniem?

Andrzej Karpiński – 18 kwietnia 1987

Że aż się wzruszam ramieniem

Lubię tylko trwałe rzeczy,
stara szafę,
lub coś w rodzaju Biblii.
Maślakowo zawsze miaa lepiej,
a ja nie mogę znaleźć tego, noo,
jak to się mówi?…sposobu.
I stoję tak tylko na niby poważnie.
Za tym wszystkim coś się kryje.
Wszyscy mi wierzą w planowane gesty.
Chociaż ostatnio byłem w porządku,
ale taak tylko – prowizorycznie.
Chodź! Teraz opowiem ci bajkę,
bo jutro, rano znów włączysz radio.

Andrzej Karpiński – 18 kwietnia 1987

1986 TEKSTY, OBRAZY, ILUSTRACJE

Zamęt

Nikt nie słyszy mojego wołania,
w tej dzikiej puszczy zamętu, rozkoszy,
A przecież jestem wśród ludzi co mają
te same powody, by żądać pokoju
Tak samo spragnieni, a jednak nie słyszą
mojego wołania o pomoc, o spokój
I nie wiem czy mam jeszcze walczyć z potworem
co dawno trzyma mnie w garści parszywej
A potem wymyśla wciąż nowe i lepsze
do zagłuszania mojego skomlenia…
Świat się na zmianę zieleni, czerwieni
podając sposoby samozniszczenia
Wszyscy zajęci pogonią za modą
nie pozwalają śmietnikom stać pustym
A przecież ten smród na prawdę jest niczym
w stosunku do naszych wnętrzności

Andrzej Karpiński – 28 grudnia 1986
zespół Reportaż, ilustracje, grafiki, obrazy koncertowe do tekstów format 87x62 cm, papier, tempera, tusz, Zamęt

Ojcze nasz

Nasza niewiedza – stalowa krata
ściska powierzchnię strzeżonej Ziemi
Nad nią jest to, na co czekamy
lecz dalej i tak nie sięgniemy
Schyl się ku Ziemi – w gorące miejsca!
Ratuj człekowstręt – strup ropiejący!
Stłukło się moje ostatnie lusterko,
masowe nieszczęście przybiera na sile…

Andrzej Karpiński – 26 grudnia 1986

Tak się złożyło

Nie mogę tego przeżyć…
wokół nierówność, nieustanny wyzysk
Kiedy to się skończy?
Przecież ideału i tak nie znajdziemy
trzeba się męczyć i trwać w miejscu
wszędzie jest bowiem tak samo
Każdy miota się bezradnie
Z rozpaczy można zwariować!
Wiem, że za tym wszystkim coś się kryje
Mijają dni ciężkiego życia…

Andrzej Karpiński – 5 listopada 1986

Prawo ciążenia

plansza rozpoczynająca koncert

29 października 1986
zespół Reportaż, ilustracje, grafiki, obrazy koncertowe do tekstów format 87x62 cm, papier, tempera, tusz, Prawo Ciążenia

Prawo ciążenia

Oczy mam zamknięte
spocone ciało
ręki nie podaje nikt
Kto naciśnie drugi koniec huśtawki?
Przecież tak nie mogę żyć…

Andrzej Karpiński – 12 września 1986
zespół Reportaż, ilustracje, grafiki, obrazy koncertowe do tekstów format 87x62 cm, papier, tempera, tusz, Prawo ciążenia

Zmartwienie

utwór instrumentalny

2 czerwca 1986
zespół Reportaż, ilustracje, grafiki, obrazy koncertowe do tekstów format 87x62 cm, papier, tempera, tusz, Zmartwienie

projekty do ilustracji koncertowej pt. Zmartwienie

Andrzej Karpiński – 2 czerwca 1986
zespół Reportaż, ilustracje, grafiki, obrazy koncertowe do tekstów format ok.10x15 cm, papier, tempera, tusz, Zmartwienie, projekt

Titanic

utwór instrumentalny

maj 1986

Opętanie

Kiedy nastąpi ostatnia kłótnia?
Kiedy się wszystko wyjaśni?
Kiedy Przestaną zaprzęgać do koni
i ogłupiać nas głaskaniem?
Jak mam budować,
gdy grunt pod nogami
coraz bardziej się zapada?
Po co zadawać za trudne pytania
skoro nikt nie odpowiada?

Andrzej Karpiński – 3 czerwca 1986

Martwa natura

Kłopoty z końcem

utwór instrumentalny

styczeń 1986

 

zespół Reportaż, ilustracje, grafiki, obrazy koncertowe do tekstów format 87x62 cm, papier, tempera, tusz, Kłopoty z końcem

W oczekiwaniu na to samo…

Kiedyś myślałem, że to wszystko minie
To jest taki dziwny ból
tutaj, gdzieś za oczami
Zmieniałem i zmieniam wszystko na około siebie,
lecz siebie samego nie mogę
Z całej siły się staram,
aż dzisiaj płonę i czekam na eksplozję,
pozornie siedząc spokojnie…

Andrzej Karpiński – 10 stycznia 1986
zespół Reportaż, ilustracje, grafiki, obrazy koncertowe do tekstów format 87x62 cm, papier, tempera, tusz, W oczekiwaniu na to samo

Kolorowy kartonik

Kiedy czekając w długiej kolejce po ciastka
dojdę do lady, wysypię je i wezmę sobie tylko
kolorowy kartonik, to wszyscy powiedzą,
że jestem nienormalny.
Wiem, są szpitale dla nienormalnych…
Potem zamkną mnie w takim szpitalu
dla nienormalnych, żeby wyleczyć u mnie
chęć długiego czekania w kolejce po ciastka
tylko po to, aby nie je wziąć,
lecz kolorowy kartonik,
kolorowy kartonik,
kolorowy kartonik…

Andrzej Karpiński – 10 stycznia 1986

Colour box

While waiting in a long line for cookies
I’ll go to the counter, pour them out and just take them
colorful cardboard, everyone will say,
that I am abnormal.
I know, there are hospitals for crazy people…
Then they’ll lock me up in a hospital like this
for the abnormal, to be cured by me
willingness to wait a long time in line for cookies
just to not take them,
but a colorful cardboard box,
colorful cardboard,
colorful cardboard…

Andrzej Karpiński – 10 January 1986

1984 TEKSTY, OBRAZY, ILUSTRACJE

Wypad

Znaki deformacji
wpiszmy w cykle nazw
może konsekwencje
nie zaleją nas

Andrzej Karpiński – 27 grudnia 1984

Zdarzenie

Suche liście przed mym domem
nocny wiatr
zimna szyba podrażniła twarz
Policzyłem wszystkie gwiazdy
z dala gdzieś
słychać pulsujący, cichy jazz
To nieprawda, przecież słychać
głośny jazz
czary mary i fanfary też
Okłamałem Was, Reportaż świnią jest
zawył pies, a sowa wszystko wie
Fiolet nieba, razi w twarz
poranny śnieg
rzucę kamyk, zrobię pierwszy ślad
Trochę jestem niewyspany
z dala gdzieś,
słychać pulsujący, cichy jazz

Andrzej Karpiński – 27 grudnia 1984
zespół Reportaż, ilustracje, grafiki, obrazy koncertowe do tekstow format 87x62 cm, papier, tempera, tusz, Zdarzenie

Zlituj się!

Ciągłe bóle zęba, ciągłe bóle głowy
Strach przed żartem, strach przed serio
Niepoważna mina moja w niedosycie moich marzeń
Często się uginam. Moja wina, moja wina
Myśl i czyn to chwili sprężyna
biedny lokaj pracy się dopomina!
Uwolnij mnie ze strachu moja dziewczyno
Woda z sokiem? Kup mi pianino!
Rozterek nadszedł czas oraz rachunku sumienia
Cofnięcia zdarzeń, cofnięcia czasu Twój lokaj się dopomina
Bo myśl i czyn to mocna sprężyna,
strach przed serio, strach przed żartem mi dokucza.
Zlituj się!
Ciągły ból głowy i zęba, to rzecz od reszty odrębna
Woda z sokiem, smak, sen i powroty
rachunek sumienia, moja wina, moja wina
kręcę mocno głową, to się znów zaczyna
te myśli o powodziach, wojnie i dziewczynach
Potem noc we dwoje, otwarta konserwa
obrastam śmierdzącym puchem, kpina się zaczyna
Ze strony przyjaciół najlepszy prezent
bilet powrotny do Budzynia
Kompletny zanik wyobraźni, jak cyrkiel się czuję
z jedna kończyną. Kogo i co mam wziąć w jajo?
Akordeonów czas już się skończył
kolejny rok bez potwierdzenia
Głupia mina, sucha mina,
brud między palcami
pracę głowy zaczyna
Nie chce się wycofać! Puśćcie moje szelki!
O losie kochany, zapomnij o mnie, zlituj się
lub pograj se w bierki!
Pomogę przeznaczeniu, bo to się już zaczęło,
kiedy Cię jeszcze nie znałem
Choć strzelę w dziesiątkę, a Ty wdepniesz w łajno
zapomnisz o mnie i powiesz: okay, ty świnio,
nowy rok się zaczyna, zlituj się!

Andrzej Karpiński – 16 grudnia 1984
zespół Reportaż, ilustracje, grafiki, obrazy koncertowe do tekstów format 87x62 cm, papier, tempera, tusz, Zlituj się!

Słońce czerwieni

Słońce czerwieni na twarzy grzech,
Adam i Ewa to wie…

Andrzej Karpiński – 16 grudnia 1984

Praptak

Drabina dawno się skończyła…
na cztery łapy, czy na wznak?
Już prawie gleba się zaczyna…
Na szczęście porwał mnie praptak.
Byle jaki mój praptak!
Inne ptaki lepsze są
Zmienię ptaka, zmienię ptaka…

Andrzej Karpiński – 16 grudnia 1984
zespół Reportaż, ilustracje, grafiki, obrazy koncertowe do tekstów format 87x62 cm, papier, tempera, tusz, Praptak

Koncepcje składu i ustawienia perkusji

Konfiguracje instrumentów perkusyjnych dostosowane do koncertu i nagrań >> Prosimy nie powtarzać. Ustawienia były montowane głównie z osprzętu firmy Szpaderski, dostosowane do limitu czterech mikrofonów, jakimi dysponował klub Nurt. Głównym celem było zbudowanie perkusji umożliwiającej grę lewą stopą na drugim werblu podczas grania oburącz na mandolinie. Ustawienie było także oparte o moje możliwości finansowe.

Andrzej Karpiński – 10 grudnia 1984
zespół Reportaż, Andrzej Karpiński, koncepcje perkusyjne używane od 10.12.1984 r.

Dziecinne pytania

Skąd ja się wziąłem? Czemu ziewnąłem?
Mamo, mamo!
Czemu skrzywdziłem? Czemu zraniłem?
Mamo, mamo!
Czemu się Tobą ciągle zasłaniam?
Mamo, mamo!
Czemu wypiłem? Czemu zabiłem?
Mamo, mamo!

Andrzej Karpiński – 25 listopada 1984
zespół Reportaż, ilustracje, grafiki, obrazy koncertowe do tekstów format 87x62 cm, papier, tempera, tusz, Dziecinne pytania

Zbieg

Już nie można poznać kto i jaki jest
każdy demonstruje swoją sierść
Manekiny z nami podskakują też
w andantino tempie muszę zbiec
wyjdę… wyjdę…
lecz czy zdążę z pielgrzymką do Ciebie?
Kiedy zajdę do krainy bzdur i łez
a makijaż zlikwiduje deszcz
oto widzę manekinów cały rząd
podskakując demonstrują sierść.
Prędko! Pręęęęędko!
Ty graj tutaj! Graj, graj tutaj!
Prędko! Pręęęęędko!
Ty graj tutaj! Graj, graj tutaj!
wyjdę… wyjdę…
lecz czy zdążę z pielgrzymką do Ciebie?

Andrzej Karpiński – 25 listopada 1984
Zbieg, ilustracja i tekst do muzyki; zespołu Reportaż, 87 cm x 62 cm, papier, tempera, tusz, 1985

Wracałem pokonany (batalistyczny)

Wracałem pokonany!
Stara kobieta
nie odpowiedziała mi
“dzień dobry”,
a dzieci na ulicy
bawiły się w ojca, matkę i dom
Po utraceniu wszystkiego
rozmyślałem o rozgrzeszeniu
i moim zaniedbaniu dokumentów
Usiłuję dojść do sklepu
bo służby porządkowe
pilnują towaru
Wracałem pokonany!
Wędrujmy szlakiem zwycięstwa!
Zbudujmy fundament nadziei!
Szanujmy swą jednakowość!
Na razie nie będzie rewanżu!

Andrzej Karpiński – 10 listopada 1984
zespół Reportaż, ilustracje, grafiki, obrazy koncertowe do tekstów format 87x62 cm, papier, tempera, tusz, Wracałem pokonany

Zwierzenia kreta

Kret w ogóle jest głupi
choć zasłużył na famę
ma za ciepło w piwnicy
więc ile może mieć w pasie?

zwierzenia kreta – moje zwierzenia
widzenia kreta – moje widzenia
porażki kreta – moje porażki
sukcesy kreta…

On już tak miał,
że woził na rowerze pierze
szlachetny proch
na razie krzywo połknął bazię
Nadzieję miał, lecz karambol się wzmagał
miał dobrą twarz, lecz do poklepywania
Kret w ogóle jest głupi!

Andrzej Karpiński – 27 lipca 1984

Do czasu

Od czasu, do czasu
jestem rozsądny
W kieszeni mam morze
i Pałac Kultury
Kanciasty jestem
jak karabin-automat
Zakręcam gaz,
bo chcę
koniecznie
żyć wiecznie!

Andrzej Karpiński – 27 lipca 1984
Do czasu... ilustracja i tekst do muzyki; zespołu Reportaż, 87 cm x 62 cm, papier, tempera, tusz, 1985

Wyjaśnienie

Dotykam świadomości
lecz ty tego nie widzisz
bo jest to tak odległe
jak ja daleko zaszedłem
Jestem tutaj poprzez zapomnienie
po prostu wypadłem z foremki
co było początkiem mojej zmiany,
którą ty rozumiesz tylko poprzez
moją nieobecność w foremce
Jeśli chcesz, chodź ze mną,
dotykam świadomości!

Andrzej Karpiński – 27 lipca 1984

Prosimy nie powtarzać

…i Bóg stworzył człowieka,
który stworzył człowieka,
a ten człowiek człowieka,
który stworzył człowieka.
Ten człowiek spojrzał w lustro
i ujrzał papugę,
trzymającą do białości
wyblakniętą flagę
od corocznego święta.
Po czym stworzył papugę.
Ta papuga papugę
i kolejną papugę.

Andrzej Karpiński – 27 lipca 1984

Widoki

Aż żal, aż dziw,
że wokół wciąż szyderczy śmiech
lecz plew
To nie prawda, że cudów nie ma
przecież my żyjemy!
Bo pierwsza przemówiła natura,
potem ślepy rozum
historia kołem się toczy…

Andrzej Karpiński – 27 lipca 1984
zespół Reportaż, ilustracje, grafiki, obrazy koncertowe do tekstów format 87x62 cm, papier, tempera, tusz, Widoki

Spójrz na mój cień i zgadnij co myślę

Jak góra lodowa dwie dusze mamy
tą pierwszą, widoczną się nazywamy
karmi ja pieniądz, radości, zmartwienia
Komuś swój cień stał się obcy
przestał już wierzyć w sens istnienia
i nawet nie mówiąc do widzenia…
Każdy może w ziemi zgnić
nie sztuka umrzeć, sztuka żyć
bo trzeba pamiętać, że dwie dusze mamy
i tylko tą mniejszą umieramy

Andrzej Karpiński – 27 lipca 1984
zespół Reportaż, ilustracje, grafiki, obrazy koncertowe do tekstów format 87x62 cm, papier, tempera, tusz, Spójrz na mój cień i zgadnij co myślę

Talerz leży czy stoi?

Kiedy muzyka się zmarszczy
zmarszczy się twoja twarz
Nabiera wtedy charakteru
muzyka i twoja twarz

Andrzej Karpiński – 27 lipca 1984

Kołysanka na pobudkę

Otwórz oczy, drzwi otwarte
zobacz jaki raj
na pobudkę kołysankę
śpiewa cały kraj!

Andrzej Karpiński – 27 lipca 1984

Dingo

Na wyspach Santa Domingo
spotkałem pieska Dingo
który powiedział, że
kości nie będzie jeść
Siedzimy pod palmami
jesteśmy całkiem sami
wtem mówi do mnie pies
wiesz, że ja was mogę zjeść?

Mariusz i Dariusz Korbańscy – 27 lipca 1984

Drugie wrażenie

Wysiadłem z kolejki linowej
jadącej na szczyt
ogon mi zmiękł lecz idę
i rzygam przed siebie
utajoną samotnością
Z przodu kowadło z tyłu młot
Motylku, pożycz mi skrzydła!

Andrzej Karpiński – 19 lipca 1984

1982 teksty, obrazy, ilustracje

Pierwszy plakat zespołu Reportaż

Szybko powstał >> pierwszy plakat Reportażu, który po >> ręcznym wypisaniu kopiowaliśmy i przed koncertem rozklejaliśmy w mieście.

projekt graficzny Andrzej Karpiński – 10 grudnia 1982
Pierwszy plakat koncertowy zespołu Reportaż, Andrzej Karpiński grudzień 1982 r. Widok centrum Poznania w 1982 roku.

Bezportaż

Trzy barany, cztery krowy
cztery damy, piąty As
owce pasą się pod lasem
kury dziobią sobie też
pala, pala, pala, pala
pala, pala, pala, pala
Kosmonauci już na Marsie
idzie, idzie wolno gęś
jutro była dyskoteka
nie domyka mi się teka
pala, pala, pala, pala
pala, pala, pala, pala

Andrzej Karpiński – 5 grudnia 1982

Zima

Niech wieczna zima zawładnie miastem,
niech ludzie, ludzi boją się dotykać.
Jedynym lekarstwem niech będzie krzyk,
a potem zacznij go prędko połykać
Gdy niebo czasami wyda trochę słońca,
ty otwórz parasol i idź z nim tak do końca.
Bo nie masz przyszłości w taki mini tropiku,
ucierpiałyby wtedy twoje spodnie z plastiku

Andrzej Karpiński – 9 listopada 1982

Skafander przyjaźni

Rozciągam metale
topię tworzywa
gniotę papiery
formuję czas
kroję tkaniny
śruby przykręcam
ludzie się śmieją
ja się podniecam
Zbuduję ogromny
błękitny skafander
zbuduję ogromny
skafander przyjaźni
będzie mi dobrze
lecz nie będę miał
wyjścia bezpieczeństwa
wyjścia bezpieczeństwa

Andrzej Karpiński – 16 października 1982

Tymczasowy raj

Jaki mamy piękny kraj?
Taki tymczasowy raj.
Jaki mamy piękny kraj?
Taki tymczasowy raj.
Świeżego powietrza
brak nam dziś
ooo… brak nm dziś
Jaki mamy piękny kraj?
Taki tymczasowy raj.

Andrzej Karpiński – 16 października 1982

Galart

Przyzwyczajasz nas do antynatury
lista przebojów funkcjonuje
czarna rozpacz przytłacza nas
czarna rozpacz wciąż nas prześladuje
Nie uda się wam oszukać nas
Pokaż twarz! Choć raz! Choć raz!
Sprawozdania ze snu oczekuję
Obudź się! Choć raz! Choć raz!

Andrzej Karpiński – 16 października 1982

Cień

Za ciasne buty ubrałem dziś
i wciąż tylko słychać jęk
Boję się chodzić
na samą myśl,
że wdepnę w swój cień
A jeśli powiem, że chcę już iść,
ze sobą nie wezmę nic
Przygotuj drogę, pomóż wstać
i pożycz mi swój cień

Andrzej Karpiński – 16 października 1982

1981 teksty, obrazy, ilustracje

 

Wysoki dom

Jaki wysoki dom
frontowa ściana pęknięta
codziennie wychylasz się
z pięćdziesiątego piętra
Drapie się milion ludzi
Drapie się milion ludzi
Milion ludzi drapie ściany domu
milion ludzi śpieszy się do schronu
milion ludzi zlikwiduje dach
Ogarnie ich strach!
Gdyby ci się udało
opuścić swoje mieszkanie
ale jest za wysoko
więc próżne jest moje gadanie
Opróżnij swoje mieszkanie choć z gości
lecz ustaw ich najpierw przy ścianie
Przy ścianie z małą szczeliną
skonsumuj zaległe śniadanie
Drapie się milion ludzi
Drapie się milion ludzi

Andrzej Karpiński – 10 grudnia 1981

Worek foliowy

Idzie w górę, po drabinie
worek foliowy, za chwilę zginie
Bombardujesz go talerzami
już jest pocięty jak nożyczkami lecz…
Lecz worek nagle od wiatru urasta
i zaczął kierować się w stronę miasta,
my dokonamy mu szybkiej zmiany trasy
i niech ktoś spróbuje dotknąć nas
tu nikt nikomu nie wchodzi na pasy
ale polietylen musi prędko spaść
bo worek foliowy dobrze nadmuchany
otrzymał nieco błękitnego blasku
i znajdując miejsce w rękach człowieka
dziwnego w zapachu narobił trzasku

Andrzej Karpiński – 10 grudnia 1981

Elektryczne miasto

W zakonserwowanym
elektrycznym mieście
komputery mówią
ludzie jeszcze żyją.
Nowy ludzki system
jest kontrolowany
autem na baterię
zdalnie sterowanym
Amputujesz oczy
nogi, ręce, głowę,
i zakładasz obce
części zapasowe
Telefoniczny aparat miejscowy,
poprawi ci nieco stan finansowy,
kilka uderzeń według własnej inwencji,
da ci pewność na co dzień,
że masz źródło pieniędzy

Andrzej Karpiński – 30 listopada 1981

Czarny fortepian

Kupiłeś mi prezent, nie jestem zaskoczony
pokryty jest zazdrością, cały rozklejony
Prezent-fortepian, strunowo-klawiszowy
jest ciężko-czarny, kompletnie rozstrojony
Ciężki fortepianpian, ciężki fortepianpian
Kilka grubych strun ma ten cholerny grat
lecz zdecydowałem się i chcę na nim grać

Andrzej Karpiński – 16 listopada 1981