1984 PRASA

1984.11.01 – Non Stop nr 11 (146), Sławomir Gołaszewski, Warszawa. >> pdf
1984.10.14 – Magazyn Razem nr 42 (405), Kamil Sipowicz, Warszawa. >> pdf
1984.10.07 – Magazyn Razem nr 41 (404), Henryk Palczewski, Warszawa. >> pdf
1984.10.05 – Tygodnik Pilski nr 40 (245), Henryk Palczewski, Piła. >> pdf
1984.10.04 – Informator P.Z. (Pod Ziemią) nr 08, Henryk Palczewski, Piła. >> pdf

1984.11.01 – Non Stop nr 11 (146), Sławomir Gołaszewski, Warszawa >> pdf

In/Formation. Sławomir Kulpowicz – Shujaat Khan. Reportaż Skeleton Crew Fred Frith – tom Cora Remont, Warszawa. Kilka wątków splata się w przyczynę, dla której dwa tak różne koncerty jednym postanowiłem ująć opisem. Głównym z nich wydaje się być ten, który na myśl przywodząc pamięć tego, co było, ukazuje granicę tego, co być może. Pomyślałem sobie, że te dwa spotkania z muzyką, następujące po sobie z dwudniową przerwą, wyznaczają obszar, w którym zjawiska muzyczne pojawiają się w całej różnorodności form, ugruntowując zarazem przekonanie o jedności źródła inspiracji. Stosując tradycyjne podziały muzycznych gatunków powiedzieć by należało, że jazz, muzyka ludowa i nowofalowa awangarda powoli zaczynają tworzyć jeden nurt. Różne bowiem style składają się na industrialny folklor i tylko przyzwyczajenia publiczności wyznaczają granice rodzajów. In Tradition to grupa jeszcze jazzowa. ich poszukiwania muzyczne zamykają się w kręgu coltrane-owskiej tradycji. I choć wszyscy recenzenci przedstawiają tę grupę jako meinstreamową, to ich koncert nie kojarzył mi się z tym, co rozumiem pod pojęciem meinstreamu. Mimo że grający na fortepianie Włodzimierz Pawlik sprawiał wrażenie niezadowolonego ze swojej gry, przyznać muszę, że był to jeden z lepszych koncertów tej formacji, jakie widziałem. Gdy po krótkiej przerwie za klawiaturą zasiadł Sławomir Kulpowicz, nastrój na sali jakby podskoczył o kilka stopni emocjonalnej temperatury. Kulpowicz swą grą przypomniał o swych wielkich poprzednikach – od Jopplina do Tynera, ukazując możliwości ożywienia tego, co tamci umieścili w kanonie jazzu. I poszedł dalej. Własną wibrację dołożył do klasycznych już współbrzmień, a ożywiając historię stał się kontynuatorem tradycji. Może narażę się tej rozentuzjazmowanej publiczności, ale uważam, że Shujaat Khan nie zagrał dobrego koncertu. Chociaż moi nauczyciele wspominali, że w południowej tradycji muzyki Indii dozwolone są różnego rodzaju odstępstwa od kanonu. myślę, że mieli na uwadze nie to , co zaprezentował Khan. Tym bardziej, że z zapowiedzi jego występu wynikało, iż zaprezentuje on klasykę północy. Gdy doszło do wspólnego grania Khana z Kulpowiczem, z podziwem obserwowałem tego drugiego, który wszelkie kiksy i potknięcia Khana umiejętnie przetwarzał w całość współbrzmiącą. Sceleton Crew wystąpił w koncercie nowofalowym, choć równie dobrze mógłby zagrać dwa dni wcześniej. Poprzedzająca ten występ poznańska grupa Reportaż mogłaby natomiast wystąpić w zupełnie innym miejscu, czasie i otoczeniu. jedną mam bowiem uwagę: gdy muzycy decydują się grać awangardę, muszą być w tym konsekwentni i pozwalać sobie nie mogą na uchybienia względem obranego kierunku. Bowiem gdy kierunek ulega zmianie, automatycznie niejako zmienia się i cel drogi. Jeżeli kompozycja zespołu ma za swą podstawę rytm, nie można z niego wypadać. Wypadanie muzyków z rytmu spowodowało moje wypadnięcie z sali po pierwszym kwadransie tej części koncertu. Gdy wróciłem, na scenie byli już Fred Frith i Tom Cora. Mimo początkowych trudności pokazali program, po którym naprawdę trudno dobierać słowa by go opisać. Technika, harmonia i precyzja – te trzy określenia wydają się oddawać w pełni dokonania duetu Skeleton Crew. Do tego proste przesłanie piosenek: „Spróbuj pomyśleć zanim coś powiesz” – to na początku, zaś na końcu: „Nie wierzysz w to co wiesz, a to w co wierzysz tego nie wiesz” – ten numer mógłby być przebojem. W międzyczasie kompozycja Jerry`ego Roll Mortona wykonana w awangardowym stylu oraz ludowa piosenka z Virginii przekazana współczesnym językiem muzycznym. Przygotowany byłem na większy odlot, ale, jak powiedział po koncercie jeden z moich znajomych, Frith gra już chyba od dwudziestu lat, więc to że i teraz zagrał po mistrzowsku nie jest żadną sensacją. To po prostu poziom poniżej którego zejść niepodobna. Co było wspólnego w tych dwóch spotkaniach?Precyzja która stanowi cel zamierzeń i muzycznych dokonań, harmonia, która jeśli zostaje osiągnięta nadaje dźwiękom mocy, oraz przesadnie entuzjastyczna reakcja publiczności. Pomyślałem sobie, że gdyby ci sami ludzie byli na obydwu koncertach, wtedy, być może, przy okazji kolejnych spotkań z innymi rodzajami muzyki mogliby reagować już po swojemu. Tak pozostaje mi wrażenie, że wciąż wszyscy ulegamy złudzeniom. Sitar musi brzmieć niesamowicie. Ale to wcale nie znaczy, że jazz musi być jazzem. Stąd pytanie do publiczności – czy muzyka grupy Reportaż jest współczesną odmianą polskiej muzyki ludowej? Dr Avane (zachowano oryginalną pisownię nazw i zwrotów)

Reportaż - artykuł po wspólnym koncercie ze Skeleton Crew w Rivierze-Remont, autor Sławomir Gołaszewski, pseudonim dr avane, Non Stop nr 11 (146), Warszawa, 1 listopada 1984 r.

1984.10.14 – Magazyn Razem nr 42 (405), Kamil Sipowicz, Warszawa >> pdf

Zgraja szkieletów. Trzeba pogratulować odwagi i konsekwencji warszawskiemu klubowi „Riviera-Remont” w popularyzowaniu awangardy rockowej. Po wiosennych koncertach zespołów last Few Days i Laibach tym razem wystąpiła angielsko-amerykańska formacja Skeleton Crew (Zgraja Szkieletów) reprezentująca jeden z najtrudniejszych rodzajów rocka. Przed Skeleton Crew grał polski przedstawiciel przedniej straży rocka – poznański Reportaż. Sądzę, że trudno jeszcze mówić o wykrystalizowaniu się stylu tego zespołu. muzyka jego bowiem oscyluje między zbyt odległymi od siebie biegunami. Z jednej strony zauważa się wpływy takich grup jak Henry Cow, a więc pogranicza jazzu i rocka, z drugiej zaś czegoś w rodzaju piosenki studenckiej, a nawet Republiki. Nie wiem, czy to ostatnie było kpiną, czy zespół świadomie nawiązuje do łatwego rocka i łatwej piosenki. Niedoskonałość warsztatowa nie pozwoliła wyczuć granicy. Jednakże Reportaż miał w swym koncercie wiele interesujących utworów (szkoda, że tak mało), i wyszedłby zwycięsko z koncertu, gdyby nie brak umiejętności w omijaniu muzycznych mielizn. jak na zespół z awangardy posiadał reportaż dosyć „oryginalne” instrumentarium, bo prawie same instrumenty akustyczne (fortepian, mandolina) plus gitara basowa. (zachowano oryginalną pisownię nazw i zwrotów)

artykuł o grupie Reportaż, recenzja po koncertach z Skeleton Crew, autor Kamil Sipowicz, Magazyn Razem nr 42, październik 1984

1984.10.07 – Magazyn Razem nr 41 (404), Henryk Palczewski, Warszawa >> pdf

 „Alternatywa” – pod tą nazwą ukazywać się będą w „Razem” artykuły poświęcone rodzimym zespołom rockowym, których twórczość stanowi kontrpropozycję w stosunku do lansowanych przez mass media zespołów już spopularyzowanych. „Alternatywność” tych grup polega często na odkrywaniu nowych brzmień, wprowadzaniu nowych rozwiązań harmonicznych i melodycznych, a nawet na wymyślaniu nowych, nie znanych dotąd form rocka. Oficjalna data powstania grupy Reportaż przypada na listopad 1982 roku. Wówczas to trio: Marzena Kaczmarek (kybds, voc), Andrzej Karpiński (dr, kybds, voc) i Piotr Łakomy (bg, voc) dokonało próbnych nagrań  prymitywnych warunkach w klubie „Wawrzynek” w Poznaniu. Muzycy przybrali nazwę Reportaż i pozostała ona aktualna do dziś. Andrzej i Piotr spotkali się już wcześniej, grając w ortodoksyjnych grupach punkowych Sten i Soc. Jednak ten nurt muzyki okazał się ich zdaniem zbyt ubogi w środki wyrazu ekspresji. Było to jednym z powodów odejścia muzyków od wspomnianych zespołów i założenia własnej grupy. ponadto przypadkowo zetknęli się z rockiem awangardowym. To spotkanie przełamało ich bariery psychiczne przed swobodnym adaptowaniem struktury rockowej do różnych form wypowiedzi muzycznych. Już w grudniu tego samego roku odbył się pierwszy koncert zespołu w klubie „Nurt” w Poznaniu. Atmosfera była bardzo kameralna, a słuchacze nieprzypadkowi. Ta koncepcja grania przed małą publicznością najbardziej odpowiada „Reportażowi”. tylko w tych warunkach możliwy jest odbiór muzyki i uzyskanie odpowiedniej atmosfery wśród słuchaczy. Muzyka zaprezentowana na premierowym koncercie stała się podstawowa formą, która jest systematycznie rozwijana i przekształcana do aktualnych potrzeb. Były to niekonwencjonalne piosenki rockowe, których ostoję stanowiła sekcja rytmiczna z ‚luźnie” grającą perkusją, wspartą przez obsesyjną gitarę basową. Jedynym instrumentem melodycznym była klawiszowa zabawka. W vocalach słychać było jeszcze niekiedy punkowy rodowód grupy, ale i one uległy znacznej metamorfozie. Utwory te po przearanżowaniu zostały powiązane w jedną całość, tworząc spektakl muzyczny „Łosoś” przedstawiony w lutym 1983 roku w klubie „Dno” w Poznaniu. W marcu nastąpiła zmiana składu. Marzenę Kaczmarek zastąpił Jacek Hałas, który nie tylko objął klawiszową zabawkę, ale także wprowadził do grupy fortepian i trąbkę. Zwiększyło to warstwę melodyczną i umożliwiło rozwój formy muzycznej. W nowym składzie grupa przygotowała materiał muzyczny pod wspólnym tytułem „Witraż”. Został on zaprezentowany po raz pierwszy 4 czerwca 1983 roku w klubie „Od Nowa” w Toruniu na Festiwalu Muzyki Nowofalowej. Koncepcja każdorazowego nowego opracowywania muzyki na każdy koncert została utrzymana do dzisiaj. Co prawda ogranicza to częstotliwość występów, ale zapobiega rutynie. koncert w Toruniu został przyjęty bardzo dobrze. Były to krótkie, bardzo dynamiczne utwory, które pomimo dosyć skomplikowanej struktury zostały zaakceptowane przez publiczność. Była ona zaszokowana odmiennością Reportażu od pozostałych, konwencjonalnych grup. Rozbudowana wersja „Witrażu” po raz drugi została zaprezentowana w lipcu w klubie Riviera-Remont jako „Witraż 2”. Pojawiły się nowe kompozycje m.in. doskonały instrumentalny utwór „Krowa Ububu” utrzymany w stylu minimal-art. „Witraż 1” i „Witraż 2” były świadomie poukładanymi kompozycjami, których teksty odzwierciedlały złożoność sytuacji młodzieży naszego kraju, jej zwątpienia i nadzieje, próby znalezienia prawdy i sensu istnienia. Teksty grupy od początku coraz bardziej zmierzały w kierunku głębszych dociekań i prób zrozumienia rzeczywistości. Są one utrzymane w formie krótkich wypowiedzi, pojedynczych zdań, jakichś przypadkowych spostrzeżeń czy skojarzeń. Następnym programem muzycznym był „Domator”. Koncert odbył się 28 listopada 1983 roku w klubie „Nurt” w Poznaniu. Został on zarejestrowany na prywatnej kasecie z myślą o przedstawieniu jej w celach „reklamowo-poznawczych”. Był to bez wątpienia najlepszy koncert w krótkiej historii grupy. Pomimo dużej rozpiętości nastrojów – od romantycznych kompozycji w formie walczyka z wyeksponowanym fortepianem, poprzez minimal-art i obsesyjny piorunujący rock, aż po rozbudowane ekspresyjne granie jazz-rockowe – całość wykazywała wielką spójność. Muzyka grupy Reportaż być może nie jest odkrywcza, może prowadzić do pewnych skojarzeń i porównań z innymi grupami awangardy, jednak posiada tak pozytywne cechy jak: autentyczność, żarliwość wykonania, brak maniery. Wielka szkoda, że ten ostatni koncert nie ukaże się na płycie. Nagrania z tego koncertu znalazły uznanie w środowisku awangardy poza granicami kraju. Fragmenty koncertu ukażą się na kompilowanych kasetach razem z innymi grupami awangardy zachodniej. I tak na początku przyszłego roku na kasecie „Sensationel No3”, która będzie wydana przez awangardowego muzyka Davida Solomonoffa z USA (co już się stało we wrześniu br.) oraz być może cały koncert na kasecie amerykańskiej firmy Party Sounds Records. Niestety, zainteresowanie twórczością grupy w Polsce jest niewielkie, brakuje jej sprzętu, ma ona kłopoty lokalowe (grupa korzysta z uprzejmości poznańskiego klubu „Nurt”). Najnowszy program, który być może zostanie zaprezentowany wspólnie z angielką grupą Skeleton Crew na koncertach w kraju muzycy tak komentują: „Program zawiera intymną penetrację głęboko ukrytej tajemnicy Twojej i naszej świadomości. muzyka jest skierowana tylko do Ciebie i do takich jak Ty. Dlatego „prosimy nie powtarzać” innym tego co usłyszysz, bo wszyscy jesteśmy papugami, lecz sam widzisz, jaki je czeka los…” Od strony muzycznej będą to melancholijne, krótkie utwory o strukturze rockowej ukształtowanej w formie pieśni, których ostoją jest fortepian akustyczny, gitara basowa, perkusja oraz śpiew. Reportaż celowo zrezygnował z elektronicznego wsparcia, które wiele grup zaprowadziło na manowce sztuczek technicznych, pozbawionych wartości muzycznych. Elementem sprzyjającym twórczości zespołu jest fakt, że wszyscy muzycy są absolwentami Liceum Plastycznego i kontakt ze sztuką posiadają od wielu lat. Muzyka jest dla nich jedną z form wypowiedzi artystycznych. Nie jest to muzyka dla każdego. Na pewno nie spodoba się ona wielbicielom list przebojów i taniej rozrywki ale myślę, że jest w kraju młodzież, która szuka w muzyce głębokiego, emocjonalnego i intelektualnego przeżycia w świecie dźwięków. Dla takich właśnie ludzi gra Reportaż. Henryk Palczewski  (zachowano oryginalną pisownię nazw i zwrotów)

Obszerny artykuł o grupie Reportaż, autor Henryk Palczewski, Magazyn Razem nr 41 październik 1984

1984.10.05 – Tygodnik Pilski nr 40 (245), Henryk Palczewski, Piła. >> pdf

Osobiście zawiodłem się w tym sensie, że jak  już wspomniałem nie słyszałem żadnej grupy, która starałaby się wnieść do muzyki pierwiastki rodzinne. Nie chodzi mi o folklor, ale o mentalność, nasz dorobek kulturalny, o wykorzystanie pewnych cech naszego charakteru narodowego. Jak na razie tylko Radio Warszawa i Reportaż zawarły w swojej muzyce trudny do sprecyzowania, ale łatwy do usłyszenia oddźwięk naszej mentalności. Ale akurat obydwie grupy nie zagrały na festiwalu. Trochę szkoda, ale w sumie dobrze. Jak wspomniałem na początku, ten festiwal na pewno jest potrzebny ale i też ma swoją wadę. Awangarda rockowa i alternatywa unikają spędów, gdyż na takim przeglądzie trudno jest działać na słuchacza. Każda następna grupa zaciera efekt koncertu poprzedniego, wykrzywia jego obraz, a co gorsze skłania do porównywania, oceniania w stosunku do innych zespołów. A  jest to całkiem niepotrzebne i  mija się z sensem istnienia muzyki. Myślę, że organizatorzy powinni wymienione przeze mnie grupy z kręgu awangardy zaprosić  na samodzielne koncerty. To byłoby bardziej sensowne i właściwe jeśli chodzi o tę muzykę. HENRYK PALCZEWSKI (zachowano oryginalną pisownię nazw i zwrotów)

Reportaż - wzmianka prasowa, autor Henryk Palczewski, Tygodnik Pilski październik 1984 r.

1984.10.04 – Informator P.Z. (Pod Ziemią) nr 08, Henryk Palczewski, Piła. >> pdf

Efektem pobytu Skeleton Crew w Polsce jest kaseta z koncertu w Warszawie 25 września 1984 zatytułowana „Front Rock 1” (A.R.S. 03) i wydana w nakładzie 57 sztuk. Przed Skeleton Crew dwukrotnie (w Warszawie i w Toruniu) wystąpiła grupa Reportaż. Ich muzyka wypełnia pierwszą stronę kasety. (zachowano oryginalną pisownię nazw i zwrotów)

Reportaż - wzmianka prasowa, autor Henryk Palczewski, Informator PZ-04, ARS2, Piła 4 października 1984 r.

1984 TEKSTY, OBRAZY, GRAFIKA

Wypad

Znaki deformacji
wpiszmy w cykle nazw
może konsekwencje
nie zaleją nas

Andrzej Karpiński – 27 grudnia 1984

Zdarzenie

Suche liście przed mym domem
nocny wiatr
zimna szyba podrażniła twarz
Policzyłem wszystkie gwiazdy
z dala gdzieś
słychać pulsujący, cichy jazz
To nieprawda, przecież słychać
głośny jazz
czary mary i fanfary też
Okłamałem Was, Reportaż świnią jest
zawył pies, a sowa wszystko wie
Fiolet nieba, razi w twarz
poranny śnieg
rzucę kamyk, zrobię pierwszy ślad
Trochę jestem niewyspany
z dala gdzieś,
słychać pulsujący, cichy jazz

Andrzej Karpiński – 27 grudnia 1984
zespół Reportaż, ilustracje, grafiki, obrazy koncertowe do tekstow format 87x62 cm, papier, tempera, tusz, Zdarzenie

Zlituj się!

Ciągłe bóle zęba, ciągłe bóle głowy
Strach przed żartem, strach przed serio
Niepoważna mina moja w niedosycie moich marzeń
Często się uginam. Moja wina, moja wina
Myśl i czyn to chwili sprężyna
biedny lokaj pracy się dopomina!
Uwolnij mnie ze strachu moja dziewczyno
Woda z sokiem? Kup mi pianino!
Rozterek nadszedł czas oraz rachunku sumienia
Cofnięcia zdarzeń, cofnięcia czasu Twój lokaj się dopomina
Bo myśl i czyn to mocna sprężyna,
strach przed serio, strach przed żartem mi dokucza.
Zlituj się!
Ciągły ból głowy i zęba, to rzecz od reszty odrębna
Woda z sokiem, smak, sen i powroty
rachunek sumienia, moja wina, moja wina
kręcę mocno głową, to się znów zaczyna
te myśli o powodziach, wojnie i dziewczynach
Potem noc we dwoje, otwarta konserwa
obrastam śmierdzącym puchem, kpina się zaczyna
Ze strony przyjaciół najlepszy prezent
bilet powrotny do Budzynia
Kompletny zanik wyobraźni, jak cyrkiel się czuję
z jedna kończyną. Kogo i co mam wziąć w jajo?
Akordeonów czas już się skończył
kolejny rok bez potwierdzenia
Głupia mina, sucha mina,
brud między palcami
pracę głowy zaczyna
Nie chce się wycofać! Puśćcie moje szelki!
O losie kochany, zapomnij o mnie, zlituj się
lub pograj se w bierki!
Pomogę przeznaczeniu, bo to się już zaczęło,
kiedy Cię jeszcze nie znałem
Choć strzelę w dziesiątkę, a Ty wdepniesz w łajno
zapomnisz o mnie i powiesz: okay, ty świnio,
nowy rok się zaczyna, zlituj się!

Andrzej Karpiński – 16 grudnia 1984
zespół Reportaż, ilustracje, grafiki, obrazy koncertowe do tekstów format 87x62 cm, papier, tempera, tusz, Zlituj się!

Słońce czerwieni

Słońce czerwieni na twarzy grzech,
Adam i Ewa to wie…

Andrzej Karpiński – 16 grudnia 1984

Praptak

Drabina dawno się skończyła…
na cztery łapy, czy na wznak?
Już prawie gleba się zaczyna…
Na szczęście porwał mnie praptak.
Byle jaki mój praptak!
Inne ptaki lepsze są
Zmienię ptaka, zmienię ptaka…

Andrzej Karpiński – 16 grudnia 1984
zespół Reportaż, ilustracje, grafiki, obrazy koncertowe do tekstów format 87x62 cm, papier, tempera, tusz, Praptak

Koncepcje składu i ustawienia perkusji

Konfiguracje instrumentów perkusyjnych dostosowane do koncertu i nagrań >> Prosimy nie powtarzać. Ustawienia były montowane głównie z osprzętu firmy Szpaderski, dostosowane do limitu czterech mikrofonów, jakimi dysponował klub Nurt. Głównym celem było zbudowanie perkusji umożliwiającej grę lewą stopą na drugim werblu podczas grania oburącz na mandolinie. Ustawienie było także oparte o moje możliwości finansowe.

Andrzej Karpiński – 10 grudnia 1984
zespół Reportaż, Andrzej Karpiński, koncepcje perkusyjne używane od 10.12.1984 r.

Dziecinne pytania

Skąd ja się wziąłem? Czemu ziewnąłem?
Mamo, mamo!
Czemu skrzywdziłem? Czemu zraniłem?
Mamo, mamo!
Czemu się Tobą ciągle zasłaniam?
Mamo, mamo!
Czemu wypiłem? Czemu zabiłem?
Mamo, mamo!

Andrzej Karpiński – 25 listopada 1984
zespół Reportaż, ilustracje, grafiki, obrazy koncertowe do tekstów format 87x62 cm, papier, tempera, tusz, Dziecinne pytania

Zbieg

Już nie można poznać kto i jaki jest
każdy demonstruje swoją sierść
Manekiny z nami podskakują też
w andantino tempie muszę zbiec
wyjdę… wyjdę…
lecz czy zdążę z pielgrzymką do Ciebie?
Kiedy zajdę do krainy bzdur i łez
a makijaż zlikwiduje deszcz
oto widzę manekinów cały rząd
podskakując demonstrują sierść.
Prędko! Pręęęęędko!
Ty graj tutaj! Graj, graj tutaj!
Prędko! Pręęęęędko!
Ty graj tutaj! Graj, graj tutaj!
wyjdę… wyjdę…
lecz czy zdążę z pielgrzymką do Ciebie?

Andrzej Karpiński – 25 listopada 1984
Zbieg, ilustracja i tekst do muzyki; zespołu Reportaż, 87 cm x 62 cm, papier, tempera, tusz, 1985

Wracałem pokonany (batalistyczny)

Wracałem pokonany!
Stara kobieta
nie odpowiedziała mi
“dzień dobry”,
a dzieci na ulicy
bawiły się w ojca, matkę i dom
Po utraceniu wszystkiego
rozmyślałem o rozgrzeszeniu
i moim zaniedbaniu dokumentów
Usiłuję dojść do sklepu
bo służby porządkowe
pilnują towaru
Wracałem pokonany!
Wędrujmy szlakiem zwycięstwa!
Zbudujmy fundament nadziei!
Szanujmy swą jednakowość!
Na razie nie będzie rewanżu!

Andrzej Karpiński – 10 listopada 1984
zespół Reportaż, ilustracje, grafiki, obrazy koncertowe do tekstów format 87x62 cm, papier, tempera, tusz, Wracałem pokonany

Zwierzenia kreta

Kret w ogóle jest głupi
choć zasłużył na famę
ma za ciepło w piwnicy
więc ile może mieć w pasie?

zwierzenia kreta – moje zwierzenia
widzenia kreta – moje widzenia
porażki kreta – moje porażki
sukcesy kreta…

On już tak miał,
że woził na rowerze pierze
szlachetny proch
na razie krzywo połknął bazię
Nadzieję miał, lecz karambol się wzmagał
miał dobrą twarz, lecz do poklepywania
Kret w ogóle jest głupi!

Andrzej Karpiński – 27 lipca 1984

Do czasu

Od czasu, do czasu
jestem rozsądny
W kieszeni mam morze
i Pałac Kultury
Kanciasty jestem
jak karabin-automat
Zakręcam gaz,
bo chcę
koniecznie
żyć wiecznie!

Andrzej Karpiński – 27 lipca 1984
Do czasu... ilustracja i tekst do muzyki; zespołu Reportaż, 87 cm x 62 cm, papier, tempera, tusz, 1985

Wyjaśnienie

Dotykam świadomości
lecz ty tego nie widzisz
bo jest to tak odległe
jak ja daleko zaszedłem
Jestem tutaj poprzez zapomnienie
po prostu wypadłem z foremki
co było początkiem mojej zmiany,
którą ty rozumiesz tylko poprzez
moją nieobecność w foremce
Jeśli chcesz, chodź ze mną,
dotykam świadomości!

Andrzej Karpiński – 27 lipca 1984

Prosimy nie powtarzać

…i Bóg stworzył człowieka,
który stworzył człowieka,
a ten człowiek człowieka,
który stworzył człowieka.
Ten człowiek spojrzał w lustro
i ujrzał papugę,
trzymającą do białości
wyblakniętą flagę
od corocznego święta.
Po czym stworzył papugę.
Ta papuga papugę
i kolejną papugę.

Andrzej Karpiński – 27 lipca 1984

Widoki

Aż żal, aż dziw,
że wokół wciąż szyderczy śmiech
lecz plew
To nie prawda, że cudów nie ma
przecież my żyjemy!
Bo pierwsza przemówiła natura,
potem ślepy rozum
historia kołem się toczy…

Andrzej Karpiński – 27 lipca 1984
zespół Reportaż, ilustracje, grafiki, obrazy koncertowe do tekstów format 87x62 cm, papier, tempera, tusz, Widoki

Spójrz na mój cień i zgadnij co myślę

Jak góra lodowa dwie dusze mamy
tą pierwszą, widoczną się nazywamy
karmi ja pieniądz, radości, zmartwienia
Komuś swój cień stał się obcy
przestał już wierzyć w sens istnienia
i nawet nie mówiąc do widzenia…
Każdy może w ziemi zgnić
nie sztuka umrzeć, sztuka żyć
bo trzeba pamiętać, że dwie dusze mamy
i tylko tą mniejszą umieramy

Andrzej Karpiński – 27 lipca 1984
zespół Reportaż, ilustracje, grafiki, obrazy koncertowe do tekstów format 87x62 cm, papier, tempera, tusz, Spójrz na mój cień i zgadnij co myślę

Talerz leży czy stoi?

Kiedy muzyka się zmarszczy
zmarszczy się twoja twarz
Nabiera wtedy charakteru
muzyka i twoja twarz

Andrzej Karpiński – 27 lipca 1984

Kołysanka na pobudkę

Otwórz oczy, drzwi otwarte
zobacz jaki raj
na pobudkę kołysankę
śpiewa cały kraj!

Andrzej Karpiński – 27 lipca 1984

Dingo

Na wyspach Santa Domingo
spotkałem pieska Dingo
który powiedział, że
kości nie będzie jeść
Siedzimy pod palmami
jesteśmy całkiem sami
wtem mówi do mnie pies
wiesz, że ja was mogę zjeść?

Mariusz i Dariusz Korbańscy – 27 lipca 1984

Drugie wrażenie

Wysiadłem z kolejki linowej
jadącej na szczyt
ogon mi zmiękł lecz idę
i rzygam przed siebie
utajoną samotnością
Z przodu kowadło z tyłu młot
Motylku, pożycz mi skrzydła!

Andrzej Karpiński – 19 lipca 1984