1987 WRZESIEŃ PRASA

1987-09-01-MUZYKA-15-PRASA-Klincewicz-Dariusz-Spojrzenia-Andrzej-Karpinski-wywiad

ROZMOWA O ZESPOLE REPORTAŻ

1987.09.01 – Spojrzenia, Dariusz Klincewicz, Poznań, wywiad z Andrzejem Karpińskim >> pdf

Poznańska gazeta „Spojrzenia” ukazuje się w latach 1969-1989 głównie w trakcie roku akademickiego z przerwą na wakacje letnie w lipcu i sierpniu pod nazwą Jednodniówka Społeczno-Kulturalna Studentów Poznania ZSP. Egzemplarze są dystrybuowane bezpośrednio na poznańskich uczelniach, m.in. UAM, Politechnika Poznańska, Akademia Ekonomiczna oraz w poznańskich klubach studenckich. Nakład gazety w formacie 32×47 cm wynosi od 2 000 do 5 000 egzemplarzy. Wbrew nazwie „jednodniówka”, która jest wybiegiem formalno-prawnym w PRL ułatwiającym wydawanie pism bez konieczności rejestracji stałego tytułu, pismo ukazuje się cyklicznie, lecz nieregularnie. Jest to oficjalny organ prasowy wydawany pod egidą Zrzeszenia Studentów Polskich w Poznaniu, skupiający się na życiu akademickim, kulturze, recenzjach oraz problemach społecznych studentów poznańskich uczelni. Pismo koncentruje się na tematach społeczno-kulturalnych, akademickich, a także publikuje wzmianki oraz reportaże o niezależnych zespołach muzycznych i artystach tamtego okresu. W redakcji od początku działa m.in. Dariusz Klincewicz (1962-2023)

Może trochę wykrzywiamy obraz ich życia. Rozmowa z Andrzejem Karpińskim, perkusistą grupy Reportaż, Nad czym pracujecie w tej chwili? Po prostu strasznie trudno jest mówić o tym co człowiek robi, mi najłatwiej mówi się o muzyce innej niż swojej, o wyglądzie swoim można powiedzieć, bo się wystarczy spojrzeć w lustro. Ale wysłuchać swoją kasetę, to jest nic, to tak jakbym słuchał próby podczas grania czy koncertu. Nie można na to odpowiedzieć jednoznacznie, ale powiem tobie, jak sama nazwa zespołu wskazuje Reportaż, pochodne od tego słowa to sprawozdanie, relacja itd. Nie zajmujemy jednoznacznego stanowiska w bierności, ani w angażowaniu się jakimś totalnym w sprawy czysto artystyczne, czysto polityczne, czy też natury społecznej. Po prostu chodzi o to że my jesteśmy nie tyle lustrami dla ludzi żeby zobaczyli siebie, ile takim krzywym zwierciadłem. Może trochę wykrzywiamy obraz ich życia, czyli naszego również. Przede wszystkim nie chcemy się wyróżniać od tych ludzi jako muzycy, że niby my tu artyści o nich gramy, o ich błachych problemach. Przecież my mamy takie same. I chodzi o to, że tak jak ktoś jest przyzwyczajony do umeblowania swojego pokoju i patrzy w lusterko to się dziwi, że jest w zupełnie innym pomieszczeniu, a to jest to samo. My nie chcielibyśmy śpiewać ludziom jak oni wyglądają, bo oni dobrze o tym wiedzą. Chcielibyśmy tylko zinterpretować trochę pomóc żeby zobaczyli siebie w inny sposób. Wykorzystujemy typowe „chwyty” jak żart w muzyce, przesadna powaga. Ale są to środki wyrazu zawsze stosowane w jakiejkolwiek formie sztuki i tylko od nich zależy jak to jest głębokie. Również nie chcemy jednoznacznie określać tematu naszej muzyki. Chodzi głównie o atmosferę i klimat. Czy ludzie powinni być wcześniej przygotowani do takiej muzyki? Sądzę, że nie. Nam wielką przyjemność sprawia zaskoczenie. Taki słuchacz surowy jest wartościowszy niż przeintelektualizowany. Jeśli on za dużo ma napakowane w głowie, nie słucha muzyki tylko ją ocenia. Wasze koncerty odbywają się najczęściej w małych salach klubów studenckich… Nie spodziewamy się wielkich mas. Mimo że pewne elementy naszej działalności zakrawają na jakąś powolną komercję. Jednak doskonalenie swojego warsztatu, doskonalenie sprzętu, czy choćby wydrukowanie plakatu, nie są to elementy, wbrew pozorom komercyjne. Wszystko co robimy, co nie dotyczy spraw artystycznych robimy po to żeby się dobrze czuć, a nie dla ludzi. Dla ludzi jest to co pozostaje po koncercie. Rozmawiał Dariusz Klincewicz (zachowano oryginalną pisownię nazw i zwrotów)

1987-09-01-MUZYKA-15-PRASA-Klincewicz-Dariusz-Spojrzenia-Andrzej-Karpinski-wywiad