Muzyka dzieli się na dwie główne części składowe: „duszę” i rzemiosło.Owa „dusza” jest cechą wrodzoną, nauczyć się jej nie sposób. Składa się ona z wewnętrznych cech charakteru twórcy: moralności, stosunku do sztuki, fantazji, inwencji, czułości, smaku, itd. „Dusza” dotyczy wnętrza człowieka, jego natury, autentyzmu działania. Zawiera się w obszarze między narodzinami człowieka a jego głupotą postępowania. Druga część muzyki, czyli rzemiosło, jest objawem nabytym, wyuczonym. Pozwala muzykowi na wyżycie się fizyczne i satysfakcjonalne. Rzemiosło to perfekcyjna sprawność wykonania oraz możliwość powielania, powielania, powielania, powielaaaaaaaaaaaaaaaania. Wszystko to przy skąpej roli umysłu i przy trąbieniu na około o swej oryginalności i niepowtarzalności. Dla takiego „rzemieślnika” bodźcem do działania jest: okazja, rywal, demonstracja i świadomość wydolności ilościowo-czasowej. Jak można by się spodziewać, w pewnym momencie działanie takie przybierze charakter olimpijski. Wystarczy dodać do tego chęć sławy i akceptację popularyzacji takiej postawy i mamy typowy obraz rzemieślnika produkującego… muzykę (?). Ktoś taki stawia niekiedy przed swym nazwiskiem tytuł „artysta” – słowo, które straciło dziś swe znaczenie a raczej przerodziło się w znak graficzny dający zadowolenie i sztuczna satysfakcję co „trzydziestego”, polskiego nazwiska. W ten sposób nie zbuduje się niczego innego jak tzw. Kultury Masowej Zagłady. „Dusza” i rzemiosło to części muzyki bardzo rzadko występujące razem. Połączenie tych dwóch elementów jest ideałem. To bardzo trudne. Rzemiosło jest niejako elementem dodatkowym, jest „deserem” nadającym muzyce łatwości odbioru. Owy „deser” nie może istnieć samodzielnie, gdyż będzie to czarna siła, Wróg Sztuki. Niestety, to zjawisko występuje masowo ale jest puste, jednolite i proste jak wata cukrowa, którą chcemy się najeść (spróbujmy takiej waty przez jakiś czas nie jeść….. no właśnie). „Dusza” natomiast może niekiedy istnieć samodzielnie, gdyż zawiera wszystkie cechy naturalnego, autentycznego człowieka jako twórcy. Działa wówczas wolność od wszelkich schematów (co staje się niedługo również schematem). Jednak calkowity brak rzemiosła powodje mało czytelny odbiór dzieła przez przeciętnego odbiorcę. Natomiast dodatnią stroną jest wówczas spotęgowana i wyraźnie odczuwalna atmosfera autentyzmu, natury, szczerości i spontanicznego przekazu. Elementy te stanowią przecież szkielet czystej, nie skażonej sztuki, a obecność rzemiosła nie ma większego wpływu na ich istnienie. Sztuka powinna wywoływać reakcje, obrażać, prosić, ignorować, rozśmieszać, denerwować lecz nie przepraszać. Posiadając zatem tylko i wyłącznie talent rzemieślnika nie można stworzyć nic obiektywnie artystycznego. A to, z braku odpowiedniej atmosfery w mózgu, z braku obiektywnej oceny swego działania, samokrytyki, smaku, również z braku zachwiań równowagi psychicznej powodowanych otoczeniem, codziennością. Zachwiań niezbędnych twórcy – wciąż niechcianemu… (zachowano oryginalną pisownię nazw i zwrotów)
Andrzej Karpiński (20 lat) 3 maja 1983