do muzyki zespołu Reportaż
Bez Komentarzy
utwór instrumentalny
29 lipca 1988

Zamykam Oczy Niekiedy
Ach, wie Pani… zamykam oczy niekiedy
kupię sobie raz to ptasie mleczko
w końcu niedługo i tak umrę
Następny proszę!
Wie Pani, wczoraj mówili
że wynaleziono to lekarstwo
będzie już za dwa lata
Teraz leżę koło Jabłońskich
Czy ktoś mnie słyszy?
Bo moje oczy na zawsze…
Andrzej Karpiński 19 lipca 1988
Na Ulicach Było Zielono
O Boże, jak ciemno i brudno!
Już nikt się nie szanuje,
jakieś przeciążenia czuję,
i czasu nie ma za wiele.
Dlaczego zawsze trzeba czegoś żałować?
Może już jest za późno?
Życiorys niedbalstwem pohaczony.
Zamyślam się…
Raz dalej, raz bliżej.
Żółtyzm wybrać, czy zielenizm?
Ciągle między dobrem, a złem.
Ziemia patrzy, Niebo czuje.
Jakiego dokonać wyboru?
Zwyciężyć na złych czele,
czy iść jako ostatni z dobrymi?
Co jest celem?
O Boże, jak ciemno i brudno!
Od kiedy się w końcu to życie zaczyna?
Od urodzenia,
czy od spełnienia marzenia?
Andrzej Karpiński 5 lipca 1988

Roztańczone Ślimaczki
To dziwne, pełno dziś tej wiary. Ja już prawie nikomu nie wierzę,
bo oni oszukują. Niby tak dużo dają, ale jak dużo ukrywają. Lecz
“Roztańczone Ślimaczki” i tak walczą o jakiś szczyt. Chociaż Lec
pisał, że społeczeństwo jest jak ścięty stożek. Ohydni “alkoholicy
sztuki”. Uchleją się czymkolwiek, nie dbając o rocznik i gatunek.
Co to będzie? Strach!!! Ktoś coś robi i mówi, że to wielkie. Przecież
to niebezpieczne. Potem ginie albo mu smutno. Ludzie lubią sobie
dodawać i szukają wciąż usprawiedliwień swojej niedoskonałości.
Talent to przecież rzadka rzecz, a chętnych jest tak wielu. To przez
nich tak “powoli” jest. Napisano tysiące manifestów, artykułów i to
nic nie dało. Jest to co słychać. A słychać stękanie w ubikacji. Jeśli
ktoś wierzy w nowość, niech wyobrazi sobie kolor, którego jeszcze
nie ma. Sztuka to nie temat, tylko konstrukcja. Temat w sztuce
zawsze był jeden; “Tak mi źle”. Dlatego miernikiem są głównie
sposoby (trzeba coś szybko zmontować z tego, co w ciało wpadło).
Nie ma dużo czasu. Wydarzenie zaciera wydarzenie. Oczywiście
co innego przy karierze artystycznej (ale tego nie miałem na myśli).
Wszystko jest jak zwariowana pogoń psa za własnym ogonem.
Jemu się wydaje, że wciąż biegnie do przodu. “Roztańczonym
ślimaczkom” też….
Andrzej Karpiński 1 lipca 1988