2002 LISTOPAD TEKSTY OBRAZY GRAFIKA

z okresu komponowania programu Gra 1 Czas

szkice i notatki do spektaklu pt. Gra 1 Czas

 Andrzej Karpiński, Iwona Pasińska,  21 listopada 2002, Poznań

Szkice i notatki z komponowania muzyki do spektaklu >> Gra 1. Czas Polskiego Teatru Tańca i debiutu choreograficznego Iwony Pasińskiej. Po wielu rozmowach, korektach, zmianach, powstaje wielogodzinny materiał, z którego wyselekcjonowano 30 minut fragmentów muzycznych. Z tych fragmentów, przy współpracy z artystką, powstaje zwarte opowiadanie muzyczne. Na podstawie muzyki Iwona Pasińska rozpoczyna pracę nad spektaklem. Wiele elementów stanowiło potem materiał na solową płytę CD >> Muzyka do Tańca.

2002-11-21-MUZYKA-06-GRAFIKA-ILUSTRACJA-Karpinski-Andrzej-notatki-podziekowania-Gra-1-Czas-Iwona-Pasinska
2002-11-21-MUZYKA-06-GRAFIKA-ILUSTRACJA-Karpinski-Andrzej-notatki-podziekowania-Gra-1-Czas-Iwona-Pasinska

2002 KWIECIEŃ TEKSTY OBRAZY GRAFIKA

do programu Gulasz z Serc

logo Czarna Skrzynka

autor: Andrzej Karpiński  22 kwietnia 2002

Po nieudanej reaktywacji zespołu w trio, już w 2001 roku rozpoczynają się prace nad programem muzyczno-teatralnym Czarna Skrzynka. Z uwagi na łączenie tekstów z muzyką głównie perkusyjną projekt ma podtytuł Zbiorniczek tekstów Stukanych, a potem Teatr Wspomnień. Pomysł ten z biegiem czasu przeobraził się w program Gulasz z Serc. Wracam do koncertów, a właściwie recitali przy świetle jednej żarówki z dużą ilością tekstu, scenografii i muzyki improwizowanej. W tym celu ciągle rozbudowuję od 2002.01.16 >> analogowe mobilne studio hybrydowe, oparte na loopach, umożliwiającego grę na wielu instrumentach jednocześnie. Wprowadzam sprawne przebieranie się do każdej części tekstowej oraz pomocnicze rekwizyty. Używam odtwarzanych dźwięków z pracowni plastycznej, głosu pracującego plotera, drukarki i bramy przemysłowej. Wprowadzam odtwarzanie w tle pocztówek dźwiękowych, które zaczynam kolekcjonować i stosować według kategorii. Rozciągam cyfrowo krótkie dźwięki do długich, rozłożystych sekwencji, jakbym chciał zajrzeć do ich środka. Loopuję w zwolnionym tempie trzeszczenie stołka perkusyjnego, którego dźwięk rejestruje wąski mikrofon pojemnościowy włożony do wnętrza siedziska. Uzyskuję podczas gry mocno nagłośnione mikroruchy swojego ciała. Paleta tych i innych środków artystycznych staje się powoli podłożem programu >> Gulasz z Serc i >> Muzyka do Tańca.

REPORTAŻ - logo niezrealizowanego projektu muzyczno-teatralnego Czarna Skrzynka 2002 r.

Nie u Nas

Pięć żon to atrakcyjne, ale nie u nas
połknięcie żywej rybki to atrakcyjne, ale nie u nas
chodzenie nago jest atrakcyjne, ale nie u nas
wszystko jest atrakcyjne, co jest bardzo daleko
nie liczę więc na ciebie kolego.

Andrzej Karpiński 17 kwietnia 2002

Not Near Us

Five wives is attractive, but not near us.
Swallowing a small fish alive is attractive, but not near us.
Walking naked is attractive, but not near us.
Anything that’s very far away from us is attractive.
So I’m not counting on you, buddy.

Andrzej Karpiński 17 April 2002

Patologie

Witamy w sklonowanym kraju
eksperyment się udał
lecz wszystko jest dwa razy mniejsze
cichsze, płytsze i głupsze…
Jest armia samolocików i stateczków,
biznesików i snobeczków
zamiast ludzi są ludziki
papieroski i waciki
no a zamiast sztuki sztuczki
klimaciki dla maluczkich…

Andrzej Karpiński  17 kwietnia 2002

Pathologies

Welcome to the cloned land,
The experiment had worked,
Everything is twice as small,
Twice as silent, dumb and shallow…
Little army of airplanes and ships,
Small businesses and snobberies,
Dwarves instead of people,
Little cigarettes and nipples,
Little tricks instead of art,
Little moods for moody smart…

Andrzej Karpiński 17 April 2002

Ja, Bi-Smark

byłem tam…
światło ukryte między cieniami
trucizna w słodyczy
a prawda między słowami
bez krzyku – z nadzieją
bez ojca – z idolem
bez rodziny – z obcymi
bez dyplomu – z honorem
bez fałszu i obłudy
z zemstą znosiłem
z hamstwem życia trudy
światło ukryte między cieniami
trucizna w słodyczy
a prawda między słowami
bez taktu lecz jak idol
bez gitary z tremolo
wyśmiewany i podziwiany
uniwersalny jak
bi-stro
konsekwentny jak
bi-metal
traktowany jak
bi-det
jak
bi-smark
byłem tam…

Andrzej Karpiński  16 kwietnia 2002

Hey, it’s me Bi-Snot

I was there…
Light hidden between shadows
Poison in sweetness
And truth between words
Without shouting – with hope
Without a father – with an idol
Without family – with strangers
Without a diploma – with honor
Without falsehood and hypocrisy
I angrily endured
Life’s hardships with insolent louts
Light hidden between shadows
Poison in sweetness
And truth between words
Without tact but like an idol
Without a guitar with a tremolo
Mocked and admired
Universal like a bi-stro
Consistent like a bi-metal
Treated like a bi-det
Like a bi-snot
I was there…

Andrzej Karpiński  16 April 2002

2002 MARZEC TEKSTY OBRAZY GRAFIKA

do programu Gulasz z Serc

Żyła Złota

Proszę Państwa… Super News
radio “Kariera i Synowie”
jako pierwsze podaje informację
że wczoraj w godzinach rannych
ranny został w Krakowie
nastolatek, któremu kolega wyrwał
za pomocą szczypiec cztery cale
długości czterdziestu centymetrów
żyły dwa fragmenty całe
żyłę można oglądać
codziennie w naszym radiu
od dziesiątej trzydzieści
aż do rozkładu
jednocześnie przeczymy
pogłoskom, że z naszego powodu
modne jest wyrywanie żył
bez żadnego powodu
w końcu społeczeństwo ma rozum
i powinno znać fakty
choćby za cenę ofiary
lub opłaconej masakry

Andrzej Karpiński  4 marca 2002

Golden Vein

Ladies and Gentlemen… Super News
Radio „Career & Sons
is the first to report
that yesterday morning
a teenager was injured in Krakow
when his friend tore out
two pieces of a ten-centimeter-long
vein with pliers.
The vein fragments can be seen
every day on our radio
from 10:30 a.m.
until they decompose naturally.
We also deny
rumors that we have made vein removal
a normal part of everyday life
after all, society has common sense
and should know the facts,
even at the cost of sacrifice
or paid massacre.

Andrzej Karpiński  4 March 2002

Kłopoty z Zerem

Jeśli człowiek według Ciebie
patrzący w gwiazdy na niebie
liczy trzy miliardy włosów
lub trzy miliony na ciele
i nie rozumiesz różnicy
to jesteś głupi
Być głupim jest wygodnie
bo nie trzeba uważać
można głupoty o lądowaniu
na gwiazdach  powtarzać
i łamanie wzrokiem sztućców
głupcom pokazać
Jeśli w naszej Galaktyce
jest dwieście milionów
lub dwieście miliardów gwiazd
i nie rozumiesz różnicy
to znów jesteś głupi
a do twych drzwi
często pukają wróżbici
Być głupim jest łatwe
bo kto męczyłby się
żeby cokolwiek zrozumieć
wystarczy Pismo przeczytać
żeby wszystko umieć
Po co zadawać pytania
i ciągle pytać o sens?
Po co czekać na mannę
i walczyć o każdy kęs?

Andrzej Karpiński 4 marca 2002

Trouble With Zero

If in your opinion a person
looking at the stars in the sky
has three billion hairs
or three million on their body
and you don’t understand the difference
then you’re stupid
Being stupid is convenient
because you don’t have to understending
you can repeat nonsense about landing
on stars
or break cutlery with your eyes
to present to fools
If in our Galaxy
there are two hundred million
or two hundred billion stars
and you don’t understand the difference
then you’re stupid again,
and fortune tellers often knock on your door
Being stupid is easy and convenient
because who would bother
understanding anything,
and all you have to do is read the Bible
to know everything
So why ask questions
and constantly ask for sense?
Why wait for manna
and fight for every bite?

Andrzej Karpiński 4 marca 2002

Plaża

Obserwacja, dużo ciał, mało oczu
kapelusze, zawstydzenie
boso, szkło, szaszłyk
zapomnienie, jaskrawość
cień drzewa, przesuwanie
pod ręcznikiem przebieranie
zupełna nagość, nowoczesność
przeludnienie, otyłość
chrapanie, w brzuchu burczenie
na dziesięć sposobów
skryte przed posiłkiem modlenie
Czy pomieści taras ten na raz
tyle ras na raz?
Czy pomieści taras ten na raz
tyle ras na raz?

Andrzej Karpiński 3 marca 2002

The Beach

Observation, many bodies, few eyes
hats, embarrassment
barefoot, glass, shashlik
forgetfulness, brightness
tree shadow, shifting
changing panties under a towel
total nudity, modernity
overpopulation, obesity
snoring, stomach growling
in various ways
prayer before a meal
Can this terrace accommodate
so many human races at once?
Can this terrace accommodate
so many human races at once?

Andrzej Karpiński 3 March 2002

Śnią Mi Się Różne Cuda

Śnią mi się różne cuda,
że jestem dobrze wychowany
i nauczony ogłady
przez to w ogóle nie jestem znany
naśladowany i podziwiany
Dziś bowiem w modzie jest Big-Ego
brak formy, brak treści
trendy do niczego
Tylko raz, gdy puściły mi nerwy
zacząłem bluźnić i krzyczeć
zacząłem prawie wyć
znajomi byli w zachwycie
Ja żyję w świecie niuansów
proporcji i konsonansów
żyję wśród nocnej ciszy
i śpię w biały dzień
Ważne jest, żeby wieczorem zimowym
ciepło, rzeczowo toczyć rozmowy
przy ogniu z kominka i tytoniu woni
o sztuce również, przecież to nie boli
W świetle trendów miasta
nikt nie czeka na mnie
bo obojętne mi jest na przykład
czy tramwaje kursują regularnie

Andrzej Karpiński 3 marca 2002

I Dream of Various Miracles

I dream of various miracles,
that I am well-bred
and taught manners
because of this I am not known at all
imitated and admired
because today the Big-Ego is in fashion
lack of form, lack of content
worthless trends
Once, when I lost my nerves
I myself started to blaspheme and shout
I almost started howling
and my friends were in awe
I live in a world of nuances,
proportions and consonances
I live among overnight silent,
and I sleep in broad daylight
It is important to have warm
and important conversations on a winter evening
by the fire from the fireplace and the smell of tobacco
about art too, after all it doesn’t hurt
in light of city trends
no one is waiting for me
because I don’t care, for example
whether the trams run regularly

Andrzej Karpiński 3 March 2002

Przeprowadzka

Szafa dwuletnia
fikus trzy razy przesadzany
trzy narty i sześć gór od pidżamy
lalka w stroju ludowym (bez oka)
samochodzik puszczany
stół, cztery krzesła
dwa tapczany
kosz na brudy, dywan
i skrzynka z narzędziami
słownik wyrazów obcych
“Potop” część trzecia
pięć kaset z video-klipami
dopychanie
cztery kawy
samochód załadowany

Andrzej Karpiński 3 marca 2002

A Move

Two year old closet
A fichus transplanted three times
Three skis and six mountains of pajamas
A doll in folk costume (without one eye)
A little wind-up car
A table, four chairs
two couches
A laundry basket, a rug
And a tool box
A dictionary of foreign phrases
The third section of “Potop”
five tapes of video clips
Pushing everything in
four cups of coffee
The car’s been packed

Andrzej Karpiński 3 March 2002

Nietakt

Nie lubię sponsorów – władców nastrojów
ich szlachetności protezy
zależeć od ich humorów
o nie
nie, nie!
Wolę trochę poczekać,
w tym czasie śpiewać dla Ciebie
Nie muszą mnie słyszeć wszyscy
lub wszystkie ptaki na niebie
Nie lubię sponsorów – sukcesu profesorów
pijawek prawdziwych wzruszeń
ja być zależnym nie chcę,
nie muszę
Muszę tylko koniecznie
być w tak zwanym Niebie,
by z Tobą móc żyć wiecznie
…dla Ciebie
tylko dla Ciebie!

Andrzej Karpiński 3 marca 2002

Rhythmic Tactlessness

I don’t like sponsors – the rulers of moods
their noble prosthetics
to depend on their moods
oh no
no, no!
I prefer to wait a bit,
in the meantime sing for You
I don’t have to be heard by everyone
or all the birds in the sky
I don’t like sponsors – the success of professors
leeches of true emotions
I don’t want to be dependent,
I don’t have to
I just have to be in the so-called Heaven,
to be able to live with you forever
…for You
only for You!

Andrzej Karpiński 3 March 2002

Ustawa w Czterech Ustępach

Odczytam Państwu ustawę
ustawę w czterech ustępach
jak można rządzić krajem
jeśli co drugi, to niedołęga
W ustępie pierwszym jest napisane:
biedni i bez układów
nie będą brani pod uwagę
W drugim ustępie, na samym wstępie
o prawdy trzymaniu za zębami
o władzy przywilejach,
z których niemoralne jest korzystanie
a głupotą nie skorzystanie
Ustęp trzeci… jest dla dzieci
Natomiast w ustępie czwartym
jest cały sens zawarty
leży tu do omówienia cała rzeczy kupa
od lewej nudna,
a od prawej głupia
Ja tutaj Nitschego nie sugeruję
przeciwnie…
wciąż ustępuję, wciąż ustępuję

Andrzej Karpiński 1 marca 2002

Government Act in Four Toilets

I will read you an act
an act in four sections of a toilet-cabins
how to cope with governing a country
if every second citizen is helpless
In the first cabin it is written:
the poor and without connections
will not be taken into account
In the second cabin, at the beginning
it is written about keeping the truth behind your teeth
about the privileges of power,
which it is immoral to use
and it would be stupid not to use
A paragraph, cabin three… is for children
However, in cabin four
the main meaning is contained,
here lies a big problem to discuss,
boring on the left,
and stupid on the right,
I am not suggesting like Nitsche anything here,
quite the opposite…
I’m still creating new recipes

Andrzej Karpiński 1 March 2002

Refleksja Pierwsza

Wlazł człowiek na scenę i mruga
ładna to będzie opowieść, nie długa
nie długa, nie krótka lecz w sam raz
nikt nie usłyszy jej jeszcze raz
Życie powinno mieć jakiś sens
obojętnie czy długie czy krótkie
nie muszę żyć wśród bogatych
chcę tylko, by moi goście byli ciekawi
mieli dobry gust
i gdy śpiewają nie fałszowali
A ja będę mówił
co mi ślina na język przyniesie
w obojętnym języku, w obojętnym szyku
byle nie przegrać za wcześnie
byle osiągnąć bogactwo
bo to przecież jest szczęście
Wlazł człowiek na scenę i mruga
ładna to była opowieść, nie długa
nie długa, nie krótka lecz w sam raz
nikt nie usłyszy jej jeszcze raz

Andrzej Karpiński 1 marca 2002

The First Reflection

A random man walked onto the stage and winked
it would be a nice story, not long
not long, not short but just right
no one will hear it again
Life should have some meaning
no matter if it’s long or short
I don’t have to live among the rich
I just want my guests to be interesting
to have good taste
and when they sing not to sing out of tune
And now another man will say
whatever comes to his mind
in an indifferent language, in an indifferent style
as long as he doesn’t lose too early
as long as he gains a fortune
because apparently that’s happiness
A random man walked onto the stage and winked
it would be a nice story, not long
not long, not short but just right
no one will hear it again

Andrzej Karpiński 1 March 2002

Refleksja Ostatnia

Mieszkam w kraju istot
zadowolonych z wszystkiego
właściwie to z wszystkiego
co bliskie jest ich “ego”,
z sukcesów własnych
i z postępów dzieci
nikt z nich nie wie co będzie jutro
nikt nie wie czy da się coś z tego sklecić
jednostki biorące władzę w swe ręce
prócz niezbędnej prywaty
i publicznej debaty
wymyślają sensu rzeźbę
wymyślają i …
przemijają jak sezonowe kwiaty
jak przelatujące ptaki

Andrzej Karpiński 1 marca 2002

The Last Conclusion

I live in a country of beings
satisfied with everything
actually with everything
that is close to their „ego”,
with their own successes
and with their children’s progress
none of them knows what will happen tomorrow
none knows if it is possible to put something together from this
individuals taking power into their own hands
apart from their own necessary self-interest
and public debate
they invent a sensible sculpture
they invent and …
they pass like seasonal flowers
like fly over birds

Andrzej Karpiński 1 March 2002

Człowiek Znikąd

Wędruję od wioski do wioski
nie znają mnie, więc nie ufają
Przychodzę od ludzi do ludzi
przynoszę cenne rzeczy
oni nie biorą – oni się obawiają
Jak były więzień
po latach znów słowami
idę przez czas…

Andrzej Karpiński 1 marca 2002

Man From Nowhere

I wander from village to village
they don’t know me, so they don’t trust me
I come from people to people
I bring valuable things – they don’t take them
they are afraid
Like a former prisoner
after years with words again
I go through time…

Andrzej Karpiński 1 March 2002

2001 SIERPIEŃ TEKSTY OBRAZY GRAFIKA

do programu Gulasz z Serc

Żeby Żyć i Śnić

To była jakaś książka
Czytałem i widziałem tylko cienie przedmiotów.
Tego dnia duchów nie było
Nic mi się nie śni oprócz korekty dnia poprzedniego
Wszedłem na samą górę ale to nie koniec.
Nie trzeba tu wprawdzie karczować maczetą
ale… to jest zupełnie inna droga.
Teraz widzę mnóstwo postaci ale nie mogę idąc
ich rozpychać bo to są moje klony
Sam dla siebie jestem trudnością i problemem
W tej historii nie potrzeba siły lecz kogoś
kogo właśnie teraz szukam żeby znów żyć i śnić.

Andrzej Karpiński  31 sierpnia 2001

To Live and Dream Again

It was probably some book.
Back then, I was reading and only saw shadows of objects.
There were no ghosts that day.
To this day, I don’t dream of anything except a correction of the previous day.
In that dream, I climbed the very top, but it wasn’t the end yet.
Being so high, you don’t have to fight your way through and clear the ground with a machete.
But this is a completely different path.
Now I see a multitude of figures.
But I can’t push them forward, because they are my clones.
I am a difficulty and a problem to myself.
In this story, it’s not strength that’s needed,
but someone I’m looking for right now to be able to live and dream again.

Andrzej Karpiński  31 August 2001

Cel

Nie pytaj o prawdę jeśli mnie lubisz
określ siebie najpierw jeśli chcesz żyć wśród ludzi
znajdź swoje proporcje co do wszechświata
nich przyświeca ci przez lata prawda ta
żaden Aleksander nie musi być święty
ani tam żaden, żeby być wielkim
władza to wysokość
filozof głębokość
ty to odrębność
aaaa  atleta szerokość
znajdź więc swe przymioty
kapitał na długie lata
współrzędne położenia
to tyle, co do wszechświata

Andrzej Karpiński  22 sierpnia 2001

Purpose and alignment

Don’t ask for the truth if you like me.
Define yourself first if you want to live among people.
Find your proportions in relation to the universe.
This truth will always guide you through the years.
Alexander doesn’t have to be a saint.
Or have no qualities to be great.
Power is a position and a title.
A philosopher is depth.
And you are completely different.
A bodybuilder is breadth.
Find your qualities.
Capital for the long term.
Location coordinates.
So much for the universe.

Andrzej Karpiński 22 August 2001

zespół REPORTAŻ - notatki, brudnopis tekstu “Cel” 22 sierpnia 2001 rok

Tu, Kiedy Jestem w Środku

Tu, kiedy jestem w środku siebie
widzę jak obrzydliwie wygląda sumienie
bulgocze krwista tkanka
dudni tętnienie żył
Wie Pani? On będzie żył!
skurcze… a potem kurcze rozkurcze
teraz wiem skąd się biorą wymioty
męczy się moja pompa
pompa  sssssąco – tłłłłocząca
i wszystko to tak ciężko na miłość pracuje
tłoczy na radość i ssie na złość
jest bardzo ciasno i bardzo śmierdzi
gorąco, żrąco i ssąco – tłocząco
tak wyglądają wyrzuty sumienia
i jak tu marzyć o pójściu do nieba

Andrzej Karpiński  14 sierpnia 2001

Here, When I`m Inside

Here, when I’m inside myself
I see how disgusting my conscience looks
Bloody tissue gurgles
Veins throb
You know? He will live!
Contractions… and then contractions and diastolic contractions
Now I know where the vomiting comes from
My pump is getting tired
The pump is sucking and pushing
And all of it is working so hard for love
Pumping for joy and sucking for anger
It’s very tight and smells very bad
Hot, caustic, and sucking and pushing
This is what remorse looks like
And how can you dream of going to heaven?

Andrzej Karpiński  14 August 2001

Zła Dobrem Nie Czyńcie!
(czyli co Bóg rozłączył niech człowiek nie łączy)

Serce nie służy do kochania
lecz do pompowania krwi
dlatego zrobię gulasz z serc
bez żadnych wyrzutów sumienia
do kochania służy pamięć i wyobraźnia
szczęśliwy jesteś z tą dobrą pamięcią
ja na przykład zapomniałem… jak kochałem
chronimy się przed samotnością łącząc w grupy
najpopularniejsze są szczepiania w pary
organizuje się więc szczepienia ochronne
dla ludności miast i wsi
robisz wielką przykrość innym dokonując wyboru
każde dobro może przez kogoś być jako zło widziane
dlatego zła dobrem nie czyńcie
wszystko jest w ruchu
zrób co myślisz bo jutro będzie to nieaktualne
poza myśleniem jest potrzeba przetrwania
każda zachcianka jest słuszna
a mądrość to tylko ta drobna przewaga
nad potrzebami biologicznymi

Andrzej Karpiński  14 sierpnia 2001

Zaskoczenie

postanowiłem się odezwać do Ciebie
właśnie w chwili,
kiedy nie mam czasu
chcę spotkać się z Tobą
nie w sobotę
lecz właśnie w środę rano
gdy powinno się być zajętym
i nie podczas wakacji
lecz w przeddzień jakiegoś święta
najlepiej wtedy, gdy nie wypada się spotykać
wtedy poznam cię dokładnie
nie będziesz mi się wymykać
będę słyszał zakłopotane oczy
i widział kilogramy tłumaczeń
No co? A pan panie to co pan robił
gdy był pan w moim wieku?

Andrzej Karpiński  14 sierpnia 2001

Surprise

I decided to contact you
at precisely the moment
when I don’t have time
I want to meet with you
not on Saturday
but on Wednesday morning
when you should be busy
and not during vacation
but on the eve of a holiday
preferably when it’s inappropriate to meet
then I’ll get to know you well
you won’t be evading me
I’ll hear confused eyes
and see tons of explanations
Surprised? And what did you do
when you were my age?

Andrzej Karpiński  14 August 2001

1989 GRUDZIEŃ TEKSTY OBRAZY GRAFIKA

do muzyki zespołu Reportaż

Po Powrocie

Ach, jeszcze przed chwilą było…
muszę to złapać
i znów, starym zwyczajem odchodzę
och, jaki ścisk (w środku też)
jeszcze tylko kilka dni, obiecuję
będzie po staremu
to niesamowite, taki szum
a ja nic nie robię
przecież tylko na chwilę wyszedłem
i zdążyły zatrzasnąć się drzwi
trzeba koniecznie znaleźć drugie wyjście
albo to jedyne staranuję
już wiem co to jest…
Zabierzcie mi coś!
Ja się za dobrze czuję!
Tutaj, to nawet prądu nie ma w poręczach
i w ogóle niczego nie mogę się spodziewać
napisy nie robią już na mnie wrażenia
chce mi się ziewać
porównania tracą na wartości
bogaty to nawet wygrywa w Zimbabwe
ja tylko po pracy mogę się czegoś spodziewać
jak ślimak się czuję, co nagle mu tańczyć kazano
aż rzygać się chce…
Dobranoc!

Andrzej Karpiński  28 grudnia 1989

Die Flucht (Ucieczka)

Andrzej Karpiński  8 grudnia 1989

malarstwo, Andrzej Karpiński - “Die Flucht”, olej, płótno 76x49 cm, 1989 r.

1989 LIPIEC TEKSTY OBRAZY GRAFIKA

do muzyki zespołu Reportaż

MATERIAŁY WSTĘPNE DO PROJEKTU OKŁADKI PŁYTY UP THE RIVER

autor: Andrzej Karpiński  24 lipca 1989

Koncepcja graficzna okładki >> płyty Up The River powstaje podczas obserwacji zaplamionego arkusza szarego papieru, który leży przez kilka tygodni na blacie w pracowni plastycznej. Większość innych Antyobrazów powstaje podobną metodą. Tło jest zakładane laserunkowymi plamami i chlapnięciami i następnie zauważone fragmenty figuratywne są podkreślane i wyprowadzane w konkretną treść lub opowiadanie plastyczne. Tak też dzieje się w przypadku okładki Up The River / W Górę Rzeki. Niestety pojawiają się przeszkody techniczne i ograniczenia. Otrzymuję sugestię i prośbę z Recommended Records od ich projektantki graficznej Maggie Thomas o zredukowanie ilości kolorów do trzech. Decyzja ta ma na celu obniżenie kosztów produkcji okładki. To oczywiście zupełnie zmienia początkową koncepcję wyglądu płyty, ale nie mogę nic zrobić,kompromis jest koniecznością.

1989-07-24-materiały-wstępne-do-projektu-okladki-Up-The-River-LP-W-Gore-Rzeki-zespol-Reportaz-plyta-Recommended-Records-Londyn
1989-07-24-materiały-wstępne-do-projektu-okladki-Up-The-River-LP-W-Gore-Rzeki-zespol-Reportaz-plyta-Recommended-Records-Londyn
1990-06-01-Up-The-River-LP-W-Gore-Rzeki-zespol-Reportaz-plyta-Recommended-Records-Londyn

1989 CZERWIEC TEKSTY OBRAZY GRAFIKA

do muzyki zespołu Reportaż

PLAKAT >> pdf  I ULOTKA >> pdf  PREMIERY SPEKTAKLU POCAŁUNEK KOBIETY PAJĄKA

autor: Igor Morski  15 czerwca 1989

Oficjalne materiały promocyjne premiery spektaklu pt. Pocałunek Kobiety Pająka, do którego muzyka zostaje nagrana w >> szczecińskim Studio Polskiego Radia. Nie pamiętam nakładu plakatu i ulotek, ale ich projektantem i zarazem autorem scenografii spektaklu jest poznański plastyk i znajomy Reportażu Igor Morski.

Reportaż, plakat i ulotka premiery spektaklu Pocałunek kobiety-pająka 1989

PLAKAT AUTORSKI >> pdf  PREMIERY SPEKTAKLU POCAŁUNEK KOBIETY PAJĄKA

autor: Igor Morski  15 czerwca 1989

Reportaż, plakat do spektaklu teatralnego Pocałunek Kobiety Pająka w reżyserii Waldemara Modestowicza. Premiera w Poznaniu Teatr Nowy 20 czerwca 1989 r.

1989 MAJ TEKSTY OBRAZY GRAFIKA

do muzyki zespołu Reportaż

Przyśpieszony

Obudził mnie, choć na stojąco spałem
przesadnie szeleścił papierkiem
po angielskim cukierku
ja go gdzieś widziałem
przez dwadzieścia trzy stacje
opowiadał mi
o swej wycieczce do Londynu
wysłuchałem…
potem znów spałem
Czy możesz mieć lepiej ode mnie
skoro mieszkasz w tym samym wieżowcu?
czy możesz mieć lepsze miejsce,
skoro razem jedziemy w tym tłoku?
Czy możesz coś kupić lepszego
skoro razem jesteśmy w tym sklepie?
Czy możesz mnie czymś zaskoczyć
skoro co dzień widzimy się w pracy?
Dlaczego małe
się Tobie wielkim wydaje?
jak mucha w skali, nie do doścignięcia
dlaczego w tłoku czekoladę jesz
a jak ktoś czyta coś, to cię skręca?
Dlaczego tyle opowiadasz mi
i chcesz zrobić wrażenie?
Przecież ptaszki widzą nas jako sztuki dwie
a nie jako mnie i Ciebie.
Wreszcie coś widzę trochę na dłużej
dom samotny, już tak szaro
taki syf nagle uderzył od słabego papierosa
i wczorajszy dezodorant zwyciężony potem
już jest więcej domków
mignęła z dzieckiem kobieta
chyba jej tam smutno, takie małe zaludnienie
ale widać, że wie swoje
dzieci cieszą się i podskakują.
Las.
A tutaj przepełnienie.
Ten z tą czekoladą zasnął (nie przyzwyczajony)
Tunel…
błona się zerwała
A tu kiedyś byłem, ooo tam, oho… ten wiatrak
już daleko jestem, trzeba wracać
chciałbym teraz na globusie sobie się pokazać
mógłbym zjechać na paznokciu
prosto do Poznania
Konduktor!
(drzwi nie może rozsunąć)
teraz wszedł, narobił wiatru
nuci:
tandarandan din diri di
di di taran ddin
przeszedł w moll:
tindirindin taran din
tarandan tanda rrin
beknął… i kasuje
Ale dlaczego nie wolno piać na bilecie?
A widział Pan, żeby ktoś pisał?
Ale dlaczego nie wolno?
A widział Pan, żeby…?
Ale dlaczego?
A widział…?
Głupi!!!
Dowód proszę!
Teraz szarpnęło.
Pociąg to jest to, czego szukałem.

Andrzej Karpiński  16 maja 1989

PLAKAT KONCERTOWY LUBELSKIEGO FESTIWALU MALOWANEK >> pdf

autor: „Gryczan”  16 maja 1989

Ze względu na przeziębienie fagocisty Pawła Palucha na festiwal do Lublina pojechałem w duecie z Arnoldem Dąbrowskim. Z powodu braku fagotu zagraliśmy tam całkowicie improwizowany koncert, ale w oparciu o elementy „W górę rzeki”. Autorem plakatu festiwalowego formatu 70×50 cm był niejaki „Gryczan”.

REPORTAŻ - koncert pt. “Przyśpieszony” na Lubelskim Festiwalu Malowanek, plakat reklamowy, klub Chatka Żaka, 16.05.1989r.

A Może To Nie Był On?

No więc spotkałem się z Nim,
miałem szczęście
Powiedział, że ma mało czasu,
ale wszystkich traktuje jednakowo
i spotkanie ze mną Jemu wystarczy
Wyglądał inaczej niż na obrazku,
ale w badmintona wygrał 3:2 w setach
Potem prosił, żebym za bardzo nie rozpowiadał,
że On jest taki zwyczajny, bo ludziom byłoby przykro
Znikając, zostawił mi koszulkę z napisem
„będę znów za 2000 lat, Jezus”
Nikt nie chciał mi uwierzyć
tylko ta koszulka stała się modna
na całym świecie. Wiecie?

Andrzej Karpiński  11 maja 1989

REPORTAŻ - oryginał tekstu pt. “A może to nie był On?”, zaprezentowany na wystawie Ultraawangarda w Muzeum Narodowym w Poznaniu 2024

1988 LIPIEC TEKSTY OBRAZY GRAFIKA

do muzyki zespołu Reportaż

Bez Komentarzy

utwór instrumentalny

29 lipca 1988

Andrzej Karpiński - antyobraz bez tekstu pt. Bez komentarzy 62x32 cm

Zamykam Oczy Niekiedy

Ach, wie Pani… zamykam oczy niekiedy
kupię sobie raz to ptasie mleczko
w końcu niedługo i tak umrę
Następny proszę!
Wie Pani, wczoraj mówili
że wynaleziono to lekarstwo
będzie już za dwa lata
Teraz leżę koło Jabłońskich
Czy ktoś mnie słyszy?
Bo moje oczy na zawsze…

Andrzej Karpiński  19 lipca 1988

Na Ulicach Było Zielono

O Boże, jak ciemno i brudno!
Już nikt się nie szanuje,
jakieś przeciążenia czuję,
i czasu nie ma za wiele.
Dlaczego zawsze trzeba czegoś żałować?
Może już jest za późno?
Życiorys niedbalstwem pohaczony.
Zamyślam się…
Raz dalej, raz bliżej.
Żółtyzm wybrać, czy zielenizm?
Ciągle między dobrem, a złem.
Ziemia patrzy, Niebo czuje.
Jakiego dokonać wyboru?
Zwyciężyć na złych czele,
czy iść jako ostatni z dobrymi?
Co jest celem?
O Boże, jak ciemno i brudno!
Od kiedy się w końcu to życie zaczyna?
Od urodzenia,
czy od spełnienia marzenia?

Andrzej Karpiński 5 lipca 1988

Andrzej Karpiński, antyobraz do tekstu "Na ulicach było zielono", 90x70cm, olej

Roztańczone Ślimaczki

To dziwne, pełno dziś tej wiary. Ja już prawie nikomu nie wierzę,
bo oni oszukują. Niby tak dużo dają, ale jak dużo ukrywają. Lecz
“Roztańczone Ślimaczki” i tak walczą o jakiś szczyt. Chociaż Lec
pisał, że społeczeństwo jest jak ścięty stożek. Ohydni “alkoholicy
sztuki”. Uchleją się czymkolwiek, nie dbając o rocznik i gatunek.
Co to będzie? Strach!!! Ktoś coś robi i mówi, że to wielkie. Przecież
to niebezpieczne. Potem ginie albo mu smutno. Ludzie lubią sobie
dodawać i szukają wciąż usprawiedliwień swojej niedoskonałości.
Talent to przecież rzadka rzecz, a chętnych jest tak wielu. To przez
nich tak “powoli” jest. Napisano tysiące manifestów, artykułów i to
nic nie dało. Jest to co słychać. A słychać stękanie w ubikacji. Jeśli
ktoś wierzy w nowość, niech wyobrazi sobie kolor, którego jeszcze
nie ma. Sztuka to nie temat, tylko konstrukcja. Temat w sztuce
zawsze był jeden; “Tak mi źle”. Dlatego miernikiem są głównie
sposoby (trzeba coś szybko zmontować z tego, co w ciało wpadło).
Nie ma dużo czasu. Wydarzenie zaciera wydarzenie. Oczywiście
co innego przy karierze artystycznej (ale tego nie miałem na myśli).
Wszystko jest jak zwariowana pogoń psa za własnym ogonem.
Jemu się wydaje, że wciąż biegnie do przodu. “Roztańczonym
ślimaczkom” też….

Andrzej Karpiński  1 lipca 1988

1988 STYCZEŃ TEKSTY OBRAZY GRAFIKA

do muzyki zespołu Reportaż

Omamieni

Ciche rozmowy, dużo ruchu.
Nieśmiałe chichoty z chichotu sąsiada.
Kto tam? Swój.
Złudzenie, że nikt nie patrzy.
Dłubią w nosach.
Upływa czas przy pięciu biurkach.
Dyrektor lubi pozorną pracę.
Markowska chwyta więc dwie miotły razem.
Dzisiaj dzień wypłaty.
Opuszczone głowy.
Nie przywieźli gazet.
Udawanie oburzonych.
Zaraza i brak kontaktu
w tępocie sumienia i ironii z wiary.
Nieuleczalne!

Andrzej Karpiński  30 stycznia 1988

Andrzej Karpiński, antyobraz do tekstu “Omamieni” 100x140cm, olej

Etat i Nuda

Ciągle siedziała okrakiem
o kobiecości mówiła
a mnie mdli
przesypałem herbatę
do lepszego pudełka
żeby się wygłupiła
zasłużyła
rękami długimi od machlojek
podnosiła czasami głowę
naciągając niemłodą już szyję
normalnie, mówię Wam,
udawała, że żyje
a mnie jeszcze bardziej mdli
tępota w kolorze rdzy
i dwukrotny hejnał

Andrzej Karpiński  19 stycznia 1988

Produkcja Gołębi w Pokoju

Na początku tułowia widziałem.
Nie wiem co było w środku,
że nie musiały się żywić.
Każdemu po twardej główce dali,
nie znającej zmartwienia.
Oraz po oczku widzącym,
które się nigdy nie zmieni.
Skrzydełka im doczepili.
Sztywniutkie, by nie mogły polecieć.
Potem kolej na nóżki
najśmieszniejsze na świecie.
Mocno zamknięte dziobki,
na szpicę, w razie obrony.
I tak jadąc tyłem do ludzi,
przypominały mi wrony.
Dlaczego znów im nie wyszło?
Przecież tak bardzo chcieli.
Bo mieli stworzyć żyjące.
Tysiąc, podczas jednej niedzieli.

Andrzej Karpiński  9 stycznia 1988

Andrzej Karpiński - antyobraz do tekstu “Produkcja gołębi w pokoju” 1988 wersja 2 karton, olej, 100x60x78 rok 1989
Andrzej Karpiński - antyobraz do tekstu “Produkcja gołębi w pokoju” 1988 wersja 1 karton, olej, 100x60x78 rok 1989