do muzyki zespołu Reportaż
Omamieni
Ciche rozmowy, dużo ruchu.
Nieśmiałe chichoty z chichotu sąsiada.
Kto tam? Swój.
Złudzenie, że nikt nie patrzy.
Dłubią w nosach.
Upływa czas przy pięciu biurkach.
Dyrektor lubi pozorną pracę.
Markowska chwyta więc dwie miotły razem.
Dzisiaj dzień wypłaty.
Opuszczone głowy.
Nie przywieźli gazet.
Udawanie oburzonych.
Zaraza i brak kontaktu
w tępocie sumienia i ironii z wiary.
Nieuleczalne!
Andrzej Karpiński 30 stycznia 1988

Etat i Nuda
Ciągle siedziała okrakiem
o kobiecości mówiła
a mnie mdli
przesypałem herbatę
do lepszego pudełka
żeby się wygłupiła
zasłużyła
rękami długimi od machlojek
podnosiła czasami głowę
naciągając niemłodą już szyję
normalnie, mówię Wam,
udawała, że żyje
a mnie jeszcze bardziej mdli
tępota w kolorze rdzy
i dwukrotny hejnał
Andrzej Karpiński 19 stycznia 1988
Produkcja Gołębi w Pokoju
Na początku tułowia widziałem.
Nie wiem co było w środku,
że nie musiały się żywić.
Każdemu po twardej główce dali,
nie znającej zmartwienia.
Oraz po oczku widzącym,
które się nigdy nie zmieni.
Skrzydełka im doczepili.
Sztywniutkie, by nie mogły polecieć.
Potem kolej na nóżki
najśmieszniejsze na świecie.
Mocno zamknięte dziobki,
na szpicę, w razie obrony.
I tak jadąc tyłem do ludzi,
przypominały mi wrony.
Dlaczego znów im nie wyszło?
Przecież tak bardzo chcieli.
Bo mieli stworzyć żyjące.
Tysiąc, podczas jednej niedzieli.
Andrzej Karpiński 9 stycznia 1988

