2004 LUTY PRASA

recenzja płyty Reportaż CD Gulasz z Serc, Goulash of Hearts w Rock Magazyn, Izabela Larisz luty 2004

RECENZJE PŁYT I DZIAŁALNOŚCI REPORTAŻU

2004.02.27 – Rock Magazyn, Izabela Larisz, o zespole Reportaż >> pdf

Izabela Larisz – publicystyka i filozof, jest autorką esejów oraz tekstów publicystyczno-filozoficznych. Kończy filozofię na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Na początku lat 2000. dorabia jako recenzentka muzyczna współpracując magazynem Panorama czy portalem rockmagazyn.pl. Następnie wycofuje się z działalności i nie publikuje już nowych felietonów w prasie kulturalnej ani nie prowadzi otwartej działalności w mediach społecznościowych. Gdy pisze ten >> artykuł autorka kończy studia i ma ok. 25 lat.

Zjawisko cz.3: Reportaż – polski underground. Polska scena muzyczna jest chora – nic odkrywczego, jej patologią jest roztrojenie jaźni rynku muzycznego. To już nie jest popularny podział na scenę komercyjną i podziemie, polska kultura muzyczna posiada trzecie dno. Co wspólnego z całą tą showbusinessową plątaniną ma jakiś nawiedzony Reportaż? Gdyby przyjrzeć się uważnie rodzimej scenie muzycznej można zobaczyć obraz bez potrzeby zakładania trójwymiarowych okularów. Pierwsze dno polish showbusiness zajmuje muzyka tzw. Wielkiej Piątki – popkulturowego mariażu majorsów z kosztowną siłą roboczą „gwiazd”, monopolisty z muzycznej krwi i kości. Obok, nieco niżej sytuuje się mało konkurencyjny pop-rock, który niby rynkowo istnieje, lecz w gruncie rzeczy bardziej niby. Trzecie i ostatnie dno – niezależnego rynku muzycznego, spowite mrokiem można już chyba tylko określać w kategoriach showbusinessowej partyzantki. W gruncie rzeczy nie chodzi o trójwymiarowość rodzimej popkultury, bo ta wpływa tylko korzystnie na różnorodność muzycznego rynku. Problemem jest nierówny dostęp do pełnoprawnej konkurencji tego, co niekomercyjne z tym, co jak najbardziej show i business wykluczywszy z tego wszystkiego pieniądz. Nie ekonomia wyłącznie kształtuje świadomość mediów, czynnikiem decydującym o patologii układu: komercyjny – niezależny jest ignorancki stosunek mediów do fanów muzyki w ogóle. Ta niewidzialna ręka rynku muzycznego (przecież każdorazowe próby zdemaskowania „wielkiego majorsa”, czy w potencjalnej stacji radiowej, czy telewizyjnej stają się niewykonalne – w efekcie okazuje się, że rynek „wspierają” sami melomani) kreuje czarno-białą politykę marketingową w muzyce.W rezultacie, w świadomości potencjalnego słuchacza radia oraz oglądacza TV funkcjonuje muzyka komercyjnego monopolisty, jako muzyka numer 1, obok której plączą się jakieś „niezależne śmieci”. Nomen omen, „underground” jest najbardziej chorym określeniem w historii kultury popularnej, jako nośnik niegdysiejszej dumy (okresu opozycji do systemu), zaś obecnie wzmocnionego kompleksu, który nie wiadomo z czego miałby wynikać. Z komercji, ani tym bardziej z niekomercji nie wynika żadna wartość estetyczna muzyki i sztuki, w obydwu wypadkach istnieją projekty ważne, jak i zupełnie żenujące. W czym więc tkwi problem? W segregacji, ćwiartowaniu muzycznego rynku ze względu na target i medialność. Jeśli niewidzialny majors zdoła pojąć ostatecznie w mig tę oto prawdę, że odbiorca muzyki to, jako konsument, bestia myśląca i inteligentna, wówczas może w końcu w jednym metaforycznym hipermarkecie umieści na półkach globalną skarbnicę krajowej muzyki – tej z nurtu independent i tej z nurtu dependent. Tylko, czy niewidzialny majors może być aż tak inteligentny? Z drugiej strony, znaczący udział we wspomnianej partyzantce showbusinessowej przypada w szczególności muzycznym krytykom, jeśli mają być w tej grze równie silni, to dlaczego nie jako majorsi z misją? A znaczy to wówczas jedynie tyle, że czas podkasać rękawy i wziąć na siebie korepetycje w zakresie promocji promowania równego prawa do konkurencji w muzycznym showbusinessie. Kto miałby korzystać z tych lekcji? Niedouczeni business majorsi! Scena, umownie zwana „niezależną” posiada walor, jakiego brak innym niszom tego rynku – kamuflaż, który sprawia, że jest to obszar prawdziwie zamaskowanych perełek wydawniczych i trzeba ich szukać. Jakby nie było, skuteczne poszukiwanie i promowanie jest domeną menadżerską, dlatego każdy kto decyduje się na wspieranie kultury niezależnej musi mieć świadomość, że ostatecznie wybiera piekielnie niełatwą rolę promotora. Dotyczy to dziennikarzy muzycznych, ale i w nie mniejszym stopniu fanów tej muzyki. Wszystko, co zostało tu powiedziane nie zaskakuje niczym nowym, brzmi naiwnie jak manifest lipcowy, i właśnie dlatego przeciera szlaki szarych komórek i użyźnia ten prosty i realny sposób myślenia o muzyce, by była muzyką bez spychania jej do undergroundów i na marginesy kultury. Czas na promocję muzyki jako jednej i różnorodnej kultury nisz, na uczciwych zasadach gry w myśl hasła: „jedna muzyka, ludzka muzyka”, po to by artysta niezależny przestał być postrzegany jak oszołom. Tego zaś nikt przecież z palca nie wyssał… Analogicznie do paradoksalnej sytuacji, jaka trawi polski rynek muzyczny przedstawiają się losy poznańskiej formacji Reportaż idące w parze z jej niezwykłym artyzmem. Z wydawnictwami zespołu w formie dwóch albumów (b> Gulasz z serc i Muzyka do tańca fani rockowej awangardy mogą się zaznajomić dzięki recenzjom zamieszczonym w serwisie. Ten kto zetknął się z dyskografią Reportażu w postaci wspomnianych albumów uzna zespół za debiutanta, tymczasem grupa działa na scenie muzycznej od 22 lat! Jeśli jednak ktoś skłoni się ku tej muzyce bezbłędnie pojmie tajemnicę nieobecności Reportażu na polskim rynku, a zwłaszcza w świadomości fanów szeroko rozumianej muzyki rockowej. Losy poznańskiego zespołu są wiarygodnym potwierdzeniem tezy o tym, że to co cudze jest dla nas złotem, a to co rodzime błotem. Andrzej Karpiński – duchowy ojciec całego przedsięwzięcia założył Reportaż w 1982 roku w stolicy Wielkopolski wraz z Piotrem Łakomym. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, każdy zespół ma jakiś początek i swoją historię, gdyby nie aktywność okołomuzyczna Reportażu, stanowiąca o jego wartości artystycznej. Ponieważ zespół jest silnie związany ze sceną plastyczną (warto zwrócić uwagę na przepięknie zilustrowane i zaprojektowane wyżej wymienione płyty Reportażu. To prawdziwe dzieła sztuki, które tylko potwierdzają sakralny stosunek lidera grupy do sztuki) konotacje tego faktu objawiają się w charakterze muzyki, jaką zespół uprawia. Sprawiają, że każdorazowy kontakt z nią przeradza się w doświadczenie audio – wizualne, choć tę muzykę tylko słychać staje się również widoczna, oddziaływując silnie na wyobraźnię. Toteż Reportaż jest osobliwym i jedynym bodaj, jako ewenement w skali światowej plastycznym teatrem dźwięku o punkowych korzeniach konstelacji lat 80-tych. Dlatego też, tej poznańskiej grupie przyświeca idea jakiejś plastycznej komuny, kulturalnej cyganerii. Wystarczy spojrzeć na działalność koncertową zespołu, przebogatą w latach 80-tych i każdorazowo rejestrowaną na kasetach, co tylko potwierdza charakter muzyki Reportażu, która jest żywa. A były to między innymi: udział w koncercie w ramach Pierwszego Festiwalu Muzyki Nowofalowej w Toruniu’ 83, rok później udział w edycji festiwalu Rock Front 1 w Warszawie, czy w ’87 roku udział w warszawskim Międzynarodowym Festiwalu Muzyki Awangardowej Marchewka. Jednak tym, co wyznacza wartość muzyczną tego zespołu na arenie międzynarodowej jest obecność muzyczna Reportażu w Anglii, USA, czy w Belgii dostępna na płytach i kasetach ważnych wytwórni niezależnych. Fakt ten nie zamyka aktywnej obecności grupy w Europie Zach., bowiem zespół ma swego zagorzałego promotora, którym jest Chris Cutler działający w londyńskim wydawnictwie Recommended Records. W 2000 roku Reportaż nieudolnie reaktywował się, po tym jak zawiesił swą działalność na początku lat 90-tych, co w ostateczności zaowocowało eksperymentalną działalnością grupy Reportaż w jednoosobowym składzie, w roku 2002. Nietrudno odgadnąć, iż za tym wielce oryginalnym projektem kryje się postać wspomnianego Andrzeja Karpińskiego – spiritus movens Reportażu, który przeszedł w kolejny, bodaj najdoskonalszy wymiar artystyczny i tworząc elitę polskiej awangardy rockowej. Tak jak przed laty, Reportaż buduje swą tożsamość muzyczną w oparciu o koncerty, gdzie każdy jeden jest zarazem eksperymentalnym przestawieniem teatralnym, zresztą w 2002 roku powstała muzyka do przedstawienia Iwony Pasińskiej Gra I. Czas wystawionego w Polskim Teatrze Tańca w Poznaniu, i z obszernym zapisem tej muzyki na płycie Muzyka do tańca. Kolejnym wydarzeniem jest album Reportażu Gulasz z serc, jak łatwo spostrzec każdej nowej płycie Andrzeja Karpińskiego towarzyszy aura artystycznego wydarzenia o charakterze teatralno – muzycznym. Tak jest i w tym przypadku, przedpremierowy koncert – spektakl tego albumu odbył się w poznańskiej Akademii Sztuk Pięknych, w pracowni Leszka Knaflewskiego „Audiosfery”. Gulasz… zagościł także na koncertach w poznańskim klubie Piwnica21 oraz między innymi w stołecznym Centrum Sztuki Współczesnej, czy w ramach Międzynarodowego Festiwalu Malta 2003 w Poznaniu. Wszystko to potwierdza jedynie audiowizualny wymiar muzyki uprawianej przez jednoosobowy Reportaż, w którym miejsca koncertowania tego zespołu nie są wynikiem przypadku. To nie jest muzyka łatwa i nie jest to muzyka – breloczek, który ma zabawiać ucho podczas zmywania naczyń, czy zmiany koła w samochodzie. Andrzejowi Karpińskiemu udaje się coś, o czym jako o integralnej części muzyki chyba zapomniano, tym czymś jest fakt słuchania muzyki, a nie odsłuchiwania, szczególnie gdy dotyczy to muzyki rockowej. Na czym więc polegać by miała zjawiskowość Reportażu? Zespół od 1982 roku aktywnie propaguje niepopularną raczej w kraju awangardę rockową z dużym sukcesem w świecie, w Polsce zajmując najradykalniejszą z możliwie radykalnych nisz rynkowych. O muzyce Reportażu nie sposób mówić, na nic się zdadzą najszczersze chęci. Tę antykoniukturalną i antymarketingową muzykę trzeba odkryć, a to znaczy, że trzeba jej posłuchać. Kiedy się już to zrobi, nie sposób od niej odejść obojętnym, człowiek czuje się jak złapany na haczyk – Reportaż jest takim haczykiem niewątpliwie, nie próżnując przy tym. Kolejny projekt pod szyldem grupy zapowiada się materiałem Cuda i dziwy. Warto szukać na scenie niezależnej muzycznych perełek, zysk jest podwójny: satysfakcja z odkrycia, które się promuje i niezłe korepetycje dla bossów – majorsów. Tylko czy oni sobie coś z tego robią… Izabela „Iza( )el” Larisz  (zachowano oryginalną pisownię nazw i zwrotów)

artykuł o zespole i grupie Reportaż Andrzeja Karpińskiego w Rock Magazyn, Izabela Larisz luty 2004

2004.02.27 – Rock Magazyn, Izabela Larisz, recenzja CD Muzyka do Tańca >> pdf

Izabela Larisz – publicystyka i filozof, jest autorką esejów oraz tekstów publicystyczno-filozoficznych. Kończy filozofię na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Na początku lat 2000. dorabia jako recenzentka muzyczna współpracując magazynem Panorama czy portalem rockmagazyn.pl. Następnie wycofuje się z działalności i nie publikuje już nowych felietonów w prasie kulturalnej ani nie prowadzi otwartej działalności w mediach społecznościowych. Gdy pisze tę >> recenzję >> płyty CD Muzyka do Tańca autorka kończy studia i ma ok. 25 lat.

Reportaż – Muzyka do tańca (Dancing music) – Reportaż Wydawca: Reportaż Rok wydania: 2003 Skład: Andrzej Karpiński (teksty, perkusja, urządzenia na prąd, głos)/Marzena Karpińska (głos) Producent: Reportaż On-line: http://www.reportaz.com/ Można kupić w: Muzyka nie do śmiechu. To druga płyta w eksperymentalnej działalności twórcy i guru Reportażu – Andrzeja Karpińskiego. Choć obydwa albumy: Muzyka do tańca i Gulasz z serc zapisane zostały niemalże w jednej przestrzeni czasowej (dzieli je różnica trzech miesięcy – pierwszy materiał został zarejestrowany 18 października, a drugi 14 grudnia 2002 roku), na dobrą sprawę obydwa albumy są wydawniczymi bliźniętami, bo ukazały się przecież we wrześniu ubiegłego roku. Ma to swoje znaczenie, bowiem Reportaż lansuje muzykę charakterystyczną, a przez to przewidywalną stylistycznie co znaczy jedynie tyle, że sięgając po jeden z tych albumów, pomijając ich chronologiczną kolejność, wybór jest pewny – to gwarancja artystycznej ewolucji twórcy Reportażu. Syntetyczna doskonałość, eksperyment, wycyzelowane dźwięki i ascetyczność słów na tej płycie potwierdzają jedynie wielkość i ważność sacrum, którym jest dźwięk. Jeśli uznać, że muzyki należy słuchać z namaszczeniem z racji tego, że jest ceremonią dźwięków, to tak jakby powiedzieć o tej płycie wszystko. Doskonała akustyka, perfekcjonizm specjalnie spreparowanej perkusji oddającej wrażenie gwałtownych załamań, powodują że Reportaż tworzy muzykę demoniczną i złowieszczą, najbardziej podskórną jaką można wykreować. Oddają ją przebogate środki wyrazu (A. Karpiński jest mistrzem perkusji, zaś album ten to wprost sesja na perkusję), a konwulsyjny rytm „policzkuje” człowieka – bohatera tej muzycznej opowieści, który sobie na to zasłużył – ta perkusja to muzyczna garda ściągająca człeka do pionu. I pomyśleć, że wszystko to gra 1 człowiek, a słychać tu 100-osobową orkiestrę! Ten album jest autentycznym krzykiem człowieka niegodzącego się na ludzką rzeczywistość, ale i tego który „podskakuje” życiu, sprawia to, że obydwaj krzyczą jednakowo lecz z zupełnie innych powodów…Jest to płyta z muzyką do tańca, ale tańca wyłącznie na własny rachunek. Jakaś piekielna otchłań ludzkiego świata w krzywym zwierciadle, można poczuć się jak ktoś, kto zdobył magiczną lupę i podgląda przez nią świat w prawdziwej ostrości. Wszystko się tu kiwa, pulsuje, podryguje i bulgocze w maskaradzie o wdzięcznej nazwie „społeczeństwo” – ono zdaje się być na tej płycie szczególną tragifarsą i szkaradnym masken balem, nibytańcem manekina – nie-człowieka, który zatańczy tak jak mu zagrają. Nie bez powodu nasuwają się skojarzenia psychodelii i neurotycznego teatru (skojarzenie bliskie teatrowi T. Kantora albo animacjom z clipów Tool’a), w którym głównym aktorem jest homo automaticus i zmechanizowane życie. Człowiek skrzypi tu jak zardzewiała sprężyna w mechanizmie zegarka, ciężko się spręża wyciskając resztki pordzewiałego życia i, co słychać złowieszczo, lada moment pęknie. Skojarzenie to nie jest przypadkowe, ponieważ album z Muzyką do Tańca zawiera fragmenty utworów do spektaklu Iwony Pasińskiej zatytułowanego „Gra I. Czas” Polskiego Teatru Tańca w Poznaniu. Ale też teatralność, w dobrym tego słowa znaczeniu jest rdzeniem tego poznańskiego artysty. Ta płyta udowadnia, że nie da się samego siebie złapać za włosy i podnieść w górę, o czym niektórzy obywatele zdają się zapominać…Ta muzyka ogólnie rzecz biorąc wyznacza proces, zmianę, rozpad i kreację, bo też rozwijać można się tylko wtedy, kiedy się coś niszczy i przecina robiąc miejsce nowemu, a Muzyka do Tańca jest złowieszczym rytmem wskazówek zegara, który wybija godzinę sztywniakom. Na niszczeniu i tworzeniu polega sztuka i taki jest Reportaż. Na ten album w szczególności winni zwrócić uwagę miłośnicy rockowej awangardy, yassu a także death metalu. Kapitalny album. Lista utworów: 1. Gra I. Czas, część 1 (First Play. The Time, part1)/ 2. Szycha (Big Guy)/ 3. Gra I. Czas, część 2(First Play. The Time. part 2)/ 4. Reportaż (Report)/ 5. Muzyka improwizowana (Improvised music)/ 6. Gra I. Czas, część 3 (First Play. The Time, part 3)/ 7. Muzyka improwizowana (Improvised music)/ 8. Refleksja druga (The Second Coclusion)/ 9. Muzyka do Tańca (Dancing Music)/ 10. Człowiek z nikąd (Nowhere Man)/ 11. Muzyka improwizowana (Improvised music)/ 12. Żeby żyć i śnić (To Live and Dream) Izabela „Iza( )el” Larisz  (zachowano oryginalną pisownię nazw i zwrotów)

recenzja płyty Reportaż CD Muzyka do Tańca, Dancing Music w Rock Magazyn, Izabela Larisz luty 2004

2004.02.13 – Rock Magazyn, Izabela Larisz, recenzja CD Gulasz z Serc >> pdf

Izabela Larisz – publicystyka i filozof, jest autorką esejów oraz tekstów publicystyczno-filozoficznych. Kończy filozofię na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Na początku lat 2000. dorabia jako recenzentka muzyczna współpracując magazynem Panorama czy portalem rockmagazyn.pl. Następnie wycofuje się z działalności i nie publikuje już nowych felietonów w prasie kulturalnej ani nie prowadzi otwartej działalności w mediach społecznościowych. Gdy pisze tę >> recenzję >> płyty CD Gulasz z Serc autorka kończy studia i ma ok. 25 lat.

Reportaż – Gulasz z Serc (Goulash of Hearts) Wydawca: Reportaż Rok wydania: 2003 Skład: Andrzej Karpiński (teksty, perkusja, głos, urządzenia na prąd) Producent: Reportaż On-line: http://www.reportaz.com Mozna kupić w: … Zapis z mózgu. To druga płyta w dorobku Andrzeja Karpińskiego – muzyka, autora tekstów, kompozytora i twórcy Reportażu, który jest specyficznym projektem jednej postaci, wspomnianego Andrzeja Karpińskiego multiinstrumentalisty i człowieka – orkiestry. Zamysłem muzyka było oddanie do rąk słuchaczy płyty z orginalnym zapisem studyjnym możliwie najbardziej zbliżonym do wersji koncertowej. Celem tej płyty miał być autentyzm i tak też się stało. Reportaż jest jednym z czołowych przedstawicieli awangardy. Od pierwszego numeru na płycie jest pewne, że czeka nas introwertyczna jazda po makabrycznie zidiociałej, ludzkiej rzezcywistości i neurozie tego świata. Autor droczy się z odbiorcą przemawiając w roli natrętnego towarzysza z TV, między innymi w utworze Refleksja Pierwsza otwierającym album, szydząc ze wszystkiego co dostępne w formacie społecznym: z biegu, pędu, mrówczej orki, przepisów, powinności, instruktaży i przemówień. Muzycznie Gulasz z serc mógłby śmiało posłużyć jako tło dla teatru eksperymentalnego. To płyta nieprzewidywalna muzycznie, każdy kolejny utwór jest wielką niewiadomą, dzikim splątaniem neurotycznego jassu, mrocznego i rozbudowanego jam session przypominającego ścieżkę dźwiękową do filmów fantasy. Niezwykle rozbudowana i przestrzenna kompozycja, czasem pozornie naiwna jakby ktoś od niechcenia stukał bezmyślnie łyżką po szklance, a potem…już tylko to, co najlepsze. Złośliwa wokaliza niczym halucynacje albo satanistyczne podszepty, zaś całość podana w kpiarskim tonie, jak w doskonałym Ja Bi – smark jednym z najciekawszych na tej płycie, brzmiącym niczym narkotyczne urojenia. Muzyka i teksty osiągają zamierzony efekt irytującego spowolnienia, przekora jednoosobowego teatru, którym niewątpliwie jest Reportaż pozwala wykpić szablon chorej ludzkiej rzeczywistości i okrutnego tempa, które narzuca się z zewnątrz. Po obejrzeniu jej w krzywym zwierciadle, jakim jest ta płyta ma się już tylko ochotę na ucieczkę z tego świata (kto widział „Ucieczkę z kina Wolność” ten wie o co chodzi), z makabry w jakiej się zanurzamy. To bardzo dobry, spójny i przemyślany materiał, w którym protest, oniryczny tekst i muzyka tworzą przepyszny gulasz, nie tylko z serc. Polecam szczególnie miłośnikom dobrego rocka. Lista utworów: 1. Refleksja Pierwsza (Conclusion One)/ 2. Nie u Nas (Not Here)/ 3. Kłopoty z Zerem (Trouble some Zero)/ 4. Patologie (Pathologies)/ 5. Ja Bi-smark (Me Bi-shop)/ 6. żyła Złota (The Golden Vain)/ 7. Ustawa w Czterech Ustępach (Four Passages of the Law)/ 8. Plaża (The Beach)/ 9. Tu, kiedy jestem w środku (Here, when I’m Inside)/ 10. Refleksja Ostatnia (The Last Conclusion). Izabela „Iza( )el” Larisz  (zachowano oryginalną pisownię nazw i zwrotów)

recenzja płyty Reportaż CD Gulasz z Serc, Goulash of Hearts w Rock Magazyn, Izabela Larisz luty 2004