1984 WRZESIEŃ, koncerty MUZYKA POTRZEBNA & SKELETON CREW

1984-09-24-MUZYKA-10-KONCERT-Reportaz-Muzyka-Potrzebna-ze-Sceleton-Crew-klub-Od-Nowa-Torun-Riviera-Warszawa

1984.09.24-25, Od Nowa Toruń, Riviera-Remont Warszawa

TŁO HISTORYCZNE W CZASIE KONCERTU MUZYKA POTRZEBNA

Rok 1984 to wzmożona działalność komunistycznej służby bezpieczeństwa przeciwko narodowi. Porwania toruńskie oraz liczne aresztowania działaczy Solidarności (w maju 686 osób). Jednak niewątpliwie najważniejszym wydarzeniem października 1984 roku jest zamordowanie kapelana Solidarności księdza Jerzego Popiełuszkę, obecnie błogosławionego męczennika Kościoła Katolickiego. Czterech komunistów z SB na zlecenie władzy uprowadza, torturuje i zabija księdza, a jego związane ciało w worku obciążonym kamieniami wrzucają z tamy we Włocławku do Wisły. Niespełna dwa tygodnie później ciało księdza zostaje wyłowione i odbywa się pogrzeb, będący jednocześnie narodową manifestacją antykomunistyczną. Ulicami Warszawy przemierza ponad 600 tys. ludzi, a sprawa odbija się głośnym echem w świecie. Mamy 21 lat i jedyne co możemy zrobić to poprzez teksty i muzykę potępiać zgotowaną nam rzeczywistość jak tylko się da. Poniżej poznański dworzec kolejowy PKP w roku 1984, miejsce inspirujące do napisania wielu tekstów Reportażu.

1984-09-24-wyjazd-z-Poznania-na-koncerty-Reportaz-Muzyka-Potrzebna

O KONCERCIE MUZYKA POTRZEBNA

W 1984 roku źle się dzieje w polityce, ale mamy dużo szczęścia w życiu prywatnym Reportażu. Wszyscy jesteśmy po maturach Liceum Plastycznego i chcemy zdawać na ASP, ale udział w egzaminach jest przeniesiony na następny rok. Jesteśmy z Marzeną już od roku małżeństwem, latem przychodzi na świat Filip. Odbywa się zaledwie kilka prób w lutym i w lipcu. Mamy wiele pomysłów i rozbudowujemy swoje instrumentarium. Henryk Palczewski ciągle przesyła nam recenzje kolejnych nagrań Reportażu wydawanych na zachodzie. Dowiadujemy się, że we wrześniu 1984 roku przyjeżdża do Polski duet Skeleton Crew, czyli Fred Frith i Tom Cora. Na prośbę Freda Fritha Reportaż ma wystąpić przed Skeleton Crew. To pierwszy przyjazd i pierwsze koncerty Freda Fritha w Polsce. Ich koncerty w Polsce organizuje Mick Hobbs z wytwórni Rough Trade, muzyk m.in. The Work, This Heat, Officer. Rozpoczyna on w ten sposób współpracę koncertową z Henrykiem Palczewskim i Grzegorzem Brzozowiczem. teraz otwiera się przed nami całe towarzystwo zachodnich muzyków awangardowych, związanych szczególnie z ruchem Rock in Opposition. Na zasadzie przeciwieństwa i jako ciekawostka interesuje ich socjalizm, w którym żyjemy, ale raczej z pozycji kanapy. Nik z nich nie chciałby tutaj tworzyć i mieszkać. Z tej ciekawości sporadycznie biorą udział w różnych festiwalach, np. w corocznym Festiwalu Piosenki Politycznej (Festival des politischen Liedes) w Niemczech Wschodnich. Dlatego występy w Polsce są dla nich tylko kwestią czasu i to stopniowo następuje. Zatem przygotowujemy się do koncertów ze Skeleton Crew w Toruniu i Warszawie. Adekwatnie do napiętej sytuacji politycznej program tytułujemy Muzyka Potrzebna. Wybieramy utwory i teksty bardzo polityczne. Nagrania z warszawskiego koncertu zostają wydane na >> kasecie Front Rock 1 ARS2 03. Niestety dziesięć lat później, w 1994 roku Tom Cora umiera w wieku 44 lat na południu Francji, gdzie wiele lat mieszka ze swoją żoną, awangardową wokalistką Catherine Jauniaux z zespołu Aksak Maboul. Natomiast dopiero 22 lata później ma miejsce kolejny >> wspólny koncert Reportażu z Fredem Frithem.

O KONCERTACH REPORTAŻU ZE SKELETON CREW W DZIENNICZKU ZJEŻDŻAŁEM DO GÓRY

autor: Andrzej Karpiński  wrzesień 1984

Heniu dostał też wiadomość, że nasza muzyka ukaże się na kompilowanych kasetach w USA i we Francji. W USA na kompilowanej kasecie przez Davida Solomonoffa ma znaleźć się fragment „Domatora” a na kasecie firmy Party Sounds Records podobno nagrany ma być już we wrześniu 1984 roku cały koncert „Domator”. We Francji natomiast… (wyrwana kartka) …do Torunia przyjechaliśmy około dziesiątej rano jako sześcioosobowa grupa. Taksówkami pojechaliśmy do klubu „Od Nowa”. Zostawiliśmy instrumenty i poszliśmy odpocząć do hotelu. Skeleton Crew jeszcze nie przyjechał. Po południu miały się odbyć ich i nasze próby. Przyjechaliśmy więc do klubu. Sprzęt był już rozstawiony. Kiedy my odpoczywaliśmy na scenie po rozstawieniu naszych instrumentów otworzyły się boczne drzwi sceny i jakichś dwóch ludzi wnosiło z samochodu sprzęt na scenę. Było to dużo skrzynek, pudełek, zawiniątek. Zdziwiliśmy się kiedy wyglądający na pomocników fizycznych dwaj mężczyźni zaczęli do siebie rozmawiać po angielsku. Nie wiedzieliśmy tylko który to Frith a który Cora. Niebawem wszystko się wyjaśniło, kiedy zjawił się bardzo sympatyczny tłumacz z „Riviery” w Warszawie. Poznaliśmy się z nim a on poznał nas ze Skeleton Crew. Odbyła się ich próba na której zaprezentowali swoje instrumenty i swoje umiejętności. Nie chciało mi się wierzyć, że widzę przed sobą człowieka wokół którego panowała już legenda. Może to dziecinne z mojej strony ale bardzo się cieszyłem, że Frith pożyczył ode mnie werbel a Cora brek (obecnie hi-hat) i krzesełko do perkusji. Podczas próby Skeleton Crew, gdy my siedzieliśmy przed sceną nagle zjawił się nasz kolega, który przywiózł nam z Poznania nasze białe płótno z wypisanymi utworami. Zostawiliśmy je niechcący na dworcu w Poznaniu. Przyjechali też chłopcy z grupy „Happening”, widziałem kilka osób z Piły trochę kolegów ze szkoły. Zjawił się też Mariusz Peno z kolegą. Zainteresowanie było duże. Były plakaty reklamowe. Była też reklama w radiowej „Trójce”. Potem my mieliśmy próbę. Akustyk był fatalny, po prostu złośliwy, im i nam również psuł złośliwie brzmienie. O godzinie dziewiętnastej zaczął się koncert. Graliśmy około czterdzieści minut i nasz koncert pt. „Muzyka Potrzebna” został przyjęty pozytywnie. Zdjęcia robił nasz kolega ze szkoły Dariusz Wnykowicz, który na następny dzień do Warszawy nie mógł z nami jechać i w zasadzie są to jedyne zdjęcia z tych koncertów. Z nagraniami była sprawa odwrotna, bo w Toruniu ze względu na brak specjalnych kabli było to niemożliwe ale są za to nagrania z koncertu w Warszawie. Oto kilka zdjęć z koncertu w Toruniu. To nie żart, po prostu każda klatka z filmu była prześwietlona, gdyż Darek robiący zdjęcia pierwszy raz obsługiwał zachodnią lampę błyskową i jak widać nie wyszło mu to. Cóż, stało się, musieliśmy mu to wybaczyć. Tak więc potwierdziło się to, że do koncertowych zdjęć mieliśmy zawsze pecha. Postanowiliśmy w przyszłości zadbać o te sprawy. Po toruńskim koncercie odbyła się nasza rozmowa ze Skeleton Crew prowadzona za pomocą tłumacza z Riviery. Dowiedzieliśmy się że bardzo dużo rzeczy o nich, o innych zespołach często nam jeszcze nie znanych i w ogóle o atmosferze i zasadzie działania zachodniego podziemia muzycznego. Fred Frith po tej rozmowie przestał być dla nas idolem. Okazał się całkiem zwyczajnym, skromnym człowiekiem. To dziwnie się rozmawiało z człowiekiem żyjącym na co dzień z zachodnim ruchem muzycznym. Tym bardziej, że człowiek ten bardzo wiele tam znaczył. Całe to spotkanie trwało do późnego wieczora i atmosfera była wspaniała. Nie okazywali żadnej wyższości, o nic się nie sprzeczali a na każde pytanie odpowiadali wyczerpująco i z humorem. Dominowały trzy tematy; muzyka na tle polityki, życie prywatne muzyków i związane z tym kłopoty oraz najświeższe o tym co aktualnie się dzieje się w artystycznej muzyce na świecie. W tym ostatnim temacie my nie braliśmy udziału. Słuchaliśmy. Na następny dzień rano Marzena wróciła do domu, gdyż bała się o Filipka, który został z teściową. My natomiast rano, po wyjściu z hotelu jako ośmioosobowa grupa udaliśmy się na dworzec i na pociąg do Warszawy. Jechał Frith, Cora, tłumacz, Heniu, Jacek, Piotr z bratem i ja. Sprzęt Skeletona pojechał wcześniej do Warszawy wynajętym z Riviery i kompletnie załadowanym „Polonezem”. Nie było tam ani trochę miejsca, żeby chociaż jeden z naszych bagaży tam włożyć. Wszystko dźwigaliśmy. W pociągu wszyscy spaliśmy. Po przyjeździe do Warszawy udaliśmy się miejskim autobusem do szpanerskiego hotelu, w którym od razu zjedliśmy śniadanie. Dziwnie się tam na nas patrzyli, szczególnie na Toma Corę w swej czarnej kamizelce, niebieskiej koszuli z czerwonymi guzikami i luźnych spodniach od garnituru z nieświeżymi nogawkami. Na szczęście mieli dużo pieniędzy. Rachunek wynosił kilka tysięcy. Frith i Cora poszli zwiedzić Warszawę a my udaliśmy się do Riviery na próbę. Zaczęliśmy rozstawiać nasze instrumenty. Po jakimś czasie zjawił się na scenie Mick Hobbs, który już dwa dni czekał w Warszawie na swych kolegów Fritha i Corę. Mick Hobbs (The Work, Officer, This Heat) był z firmy Rough Trade i miał również spotkać się tu z Heniem w celu wymiany płyt i informacji o nas (nagrania). Potem próba Skeletona i nasza. Niebawem koncert. Nasz był lepszy niż w Toruniu, ale ich był gorszy. Zdjęć nie ma. Nie miał kto robić. Ktoś wprawdzie robił ale do prasy i tylko Skeletonowi. Za to nagrania wyszły dobrze. Po koncercie ku naszemu zdziwieniu Cora powiedział, że to co robimy bardzo mu się podoba. Jednocześnie sam przyznał, że ich koncert w Toruniu był dużo lepszy od obecnego. Rzeczywiście tak było. Publiczność wyszła a my wszyscy pakowaliśmy instrumenty. Nagle zjawił się obrażony na nas Cezary Ostrowski. Rozmawiał trochę z Heniem. Przepraszał go za złośliwe listy pod jego adresem. Gdy zobaczył nas to zniknął. Potem pożegnaliśmy się ze Skeletonem, który jechał na dalsze koncerty do Krakowa i Wrocławia. Postanowiliśmy zostać tę noc w Warszawie i udaliśmy się do kolegi Henia na imprezę. Piotr z bratem pojechał wcześniej, bo Piotr musiał zdążyć do pracy. Następnie rano Jacek i ja wróciliśmy z resztą bagaży do Poznania. Heniu jechał prosto do Piły. (zachowano oryginalną pisownię nazw i zwrotów)

Reportaż - dziennik Andrzeja Karpińskiego 1980-1985, strony opisujące wrzesień 1984 r. i koncerty ze Skeleton Crew,

WYKONAWCY MUZYKA POTRZEBNA

REPORTAŻ:

Andrzej Karpiński (21 lat) – perkusja, instrumenty perkusyjne, mandolina, dzwonki, teksty, śpiew

Piotr Łakomy (21 lat) – gitara basowa, mandolina, śpiew

Jacek Hałas (20 lat) – pianino, śpiew

WYKONAWCY LEARN TO TALK

SKELETON CREW:

Fred Frith (35 lat) – gitara, skrzypce, miniklawiatury, elektronika, bęben basowy, werbel, hi-hat, śpiew

Tom Cora (31 lat) – wiolonczela, gitara basowa, bęben basowy, hi-hat, śpiew

WYKONANE UTWORY I TEKSTY MUZYKA POTRZEBNA

1984-09-24-opis-kasety-z-koncertem-Reportaz-Muzyka-Potrzebna-ze-Sceleton-Crew-klub-Od-Nowa-Torun-Riviera-Warszawa

SPRZĘT I INSTRUMENTY MUZYKA POTRZEBNA

O KONCERCIE MUZYKA POTRZEBNA W MEDIACH

ZDJĘCIA Z KONCERTU MUZYKA POTRZEBNA

autor: nieznany, screeny, rekonstrukcja cyfrowa

1984-09-24-MUZYKA-10-KONCERT-Reportaz-Muzyka-Potrzebna-ze-Sceleton-Crew-klub-Od-Nowa-Torun-Riviera-Warszawa
Reportaż - koncerty w Toruniu, rekonstrukcja sceny klubu Od Nowa 1983-84
1984-Skeleton-Crew-screen-z-koncertow-z-zespolem-Reportaż-w-Polsce
1984-screen-z-koncertu-Skeleton-Crew