W Górę Rzeki
Czasami trzeba gdzieś uciec,
albo wszystko znienawidzę
Nie chodzi o zasady,
lecz o szczyptę zdrowia
To się bólem brzucha objawia
A wszystko dalekie i obce mi,
co tak blisko jest
Rzygam standardowym romantyzmem,
co się dźwiękiem skrzypiec nazywa
Rzygam pozorną mądrością,
która się opanowaniem i sceptycyzmem nazywa
A tak wierzyłem, że uczucie
z inteligencją ma coś wspólnego
Przecież widzę, że tak się nie da!
Czas już tak bardzo się zawęził,
że to od niego ginę,
jako nieporadny zwolennik postępu
A już na pewno, świadomie odejdę od wszystkich,
gdy niepotrzebnym się poczuję
Przysięgam, że słyszę jakby z wolna
nadchodzący finał potężnej symfonii
akcentowanej rytmicznie
skrzypieniem kół mojego roweru
Niestety – zasłuchałem się…
a stał tam przecież znak „ślepa droga”,
albo wbił go tam jakiś wariat
z wydziału ruchu myślowego
Teraz dopiero mam dreszcze!
Andrzej Karpiński 29 sierpnia 1987

Głową Muru Nie Przebijesz
Zobacz tę tęsknotę
Jak mi skrzydełka pasują?
Wiem, wiem, ten brzuszek również nie
Lecz co mam robić czekając?
Moja głowa przestała już myśleć
od walenia w mur
Nie muszę tego mieć!
Chcę tylko zobaczyć czy na pewno nie muszę!
Mur grubszy niż wyższy jest,
a ty stoisz w jedynej dziurze
i wypełniasz ją z kompleksem po brzegi
Wszyscy od dawna czekamy gotowi,
Nasze kopie wystają ponad mur,
więc przepuść, bo zginiesz!
Andrzej Karpiński 22 sierpnia 1987
Nieznane Nie Nęci
Reportaż jest jak Słońce
są jednak ludzie-chmury, dryfujący wiatrami mody
To przez nich na scenie ciemno jest,
a całe światło na nieznane ciepło zamieniono
Andrzej Karpiński 18 sierpnia 1987
Gracz
Potrzebuję człowieka,
który powie mi kim jestem.
Potrzebuję człowieka,
który powie mi co czuję.
Czy umiem kochać, czy nie?
Czy w piekle mam być,
czy w niebie?
Potrzebuję człowieka,
który powie mi com wart,
jak wyglądam
i w ogóle gdzie stoję?
Czy Ty wierzysz,
że moje „lusterko” się stłukło?
Czy Ty na prawdę
nie słyszysz,
że od początku
świadomie łżę?
Andrzej Karpiński 10 sierpnia 1987
