Niech wieczna zima zawładnie miastem,
niech ludzie, ludzi boją się dotykać.
Jedynym lekarstwem niech będzie krzyk,
a potem zacznij go prędko połykać
Gdy niebo czasami wyda trochę słońca,
ty otwórz parasol i idź z nim tak do końca.
Bo nie masz przyszłości w taki mini tropiku,
ucierpiałyby wtedy twoje spodnie z plastiku
Andrzej Karpiński 9 listopada 1982